Po co się męczyć?
prima aprilis!
Autor: Włodek "Trzeci" Dębski

Często pada pytanie: czy każdy może nagrać dobrą płytę? Moim zdaniem oczywiście tak i to wcale nie nakładem setek godzin spędzonych na rejestracji materiału. Techniczne możliwości oferowane przez programy DAW (Digital Audio Workstation) oraz zastosowanie odpowiednich wtyczek programowych lub sprzętowych pozwalają na skrócenie czasu produkcji i podwyższenie jakości uzyskanego materiału.
W mrok odchodzi wytrwałe powtarzanie frazy, konieczność posiadania wysokiej jakości instrumentów i szkolonego głosu. Chwalmy zdobycze techniki, bo dzięki nim KAŻDY może zostać artystą.
Doskonałym narzędziem, którego zastosowanie jest wręcz pożądane przy produkcji płyty jest wtyczka Autotune. Jej działanie, z grubsza rzecz biorąc, polega na dociąganiu dźwięku do właściwej wysokości. Szczególnie polecam stosowanie tej wtyczki do obróbki wokali i skrzypiec. Wokale z natury mają tendencję do drobnego niestrojenia a technika gry na skrzypcach sprawia, że niedokładne postawienie palca powoduje drobne prze- lub niedociągnięcie dźwięku. Odpowiednie ustawienia Autotune'a potrafią zdziałać naprawdę sporo, także wpinanie go jako "Insertu" w tor skrzypiec lub wokalu powinno wejść w krew realizatorowi nagrań.
Kolejnym dobrodziejstwem pracy w domenie cyfrowej jest możliwość dowolnego "cięcia" i sklejania nagranego materiału bez niszczenia oryginalnego pliku. Możemy dzięki temu wybrać dowolny fragment np. nagranego podkładu gitarowego i skopiować go dowolną ilość razy. Nie ma sensu tracić czasu na nagrywanie pełnych utworów, skoro dobrze nagrana fraza może byś powielona tyle razy, ile potrzeba. To samo możemy zrobić z wokalami, a szczególnie z chórkami wszelkiego rodzaju. Wszyscy wiedzą, jak trudno jest zaśpiewać wszystko równo w wielogłosie. Najwięcej czasu w studio traci się właśnie z powodu nierównych wejść poszczególnych głosów. I zupełnie niepotrzebnie - wystarczy przecież popatrzeć na zapis graficzny ścieżek i za pomocą narzędzi programowych wyrównać odpowiednio tę przyspieszoną lub opóźnioną.
Nie musimy już także martwić się o umiejętności techniczne i "opalcowanie" instrumentu. Dawniej przy szybkim utworze i niskich umiejętnościach solówka była uboga albo nieczysto zagrana. Obecnie wystarczy nagrać solówkę o w tempie połowę wolniejszym a następnie narzędziami typu "Time stretching" lub "Tempo change" przekonwertować plik do właściwego tempa. Jest to technika popularna i szeroko stosowana w produkcjach rockowych.
Wspomniałem na wstępie o jakości instrumentów. Powszechnie wiadomo, że inaczej brzmią stare skrzypce Stradivariusa a inaczej tania, masowo produkowana chińszczyzna. To samo dotyczy gitar: nie wszystkich stać na Martina albo Taylora. Do tego dochodziła konieczność posiadania wysokiej klasy mikrofonów do rejestracji instrumentów akustycznych i odpowiednio wytłumionego pomieszczenia, bo mikrofony "zbierały" wszystkie szmery. Teraz wystarczy przetwornik piezo w dowolnej (strojącej) gitarze umożliwiający podpięcie jej "po kablu" do komputera, resztę zrobi się za pomocą narzędzi programowych. Mamy do dyspozycji wielopasmowe equalizery, które odpowiednio zastosowanie pozwalają na ukształtowanie brzmienia instrumentu. Poprawienie głębi poprzez zastosowanie efektów "Delay" albo "Reverb" pozwoli z dowolnej gitary zrobić topowy model Taylora.
Pomimo powyższego ciągle spotykam się z opiniami, że takie zabiegi są niewłaściwe i stosowanie ich jest pójściem na łatwiznę. Ponadto padają zarzuty, że na dobrym sprzęcie słychać takie zabiegi. No cóż, nic nie stoi na przeszkodzie by siać i zbierać zboże ręcznie. Tylko po co się tak męczyć, skoro 90% gospodyń w Polsce i tak nie widzi różnicy?