Wikingowie, czarownice i folk?
Autor: Bartosz "Bongos" Konopka

Cóż za dziwny mix ? Co najmniej tak dziwny jak zespół o którym chciałbym napisać. Kilkanaście lat temu po raz pierwszy trafiły w moje ręce płyty przywiezione przez przyjaciela mojego ojca. Prosto ze Szwecji. „Tra” i „Kaksi”. Dwie płyty zespołu Hedningarna. Jakież było wielkie oburzenie dyrekcji szkoły kiedy na trzeszczących głośnikach szkolnego radiowęzła rozbrzmiewała, jak to ksiądz na radzie pedagogicznej określił „pogańska muzyka”. Jakże niewiele się pomylił. Jakiś czas później w podrzędnym sklepie muzycznym trafiłem za marne „złocisze” (wtedy jeszcze przed denominacją) „Hoven Droven” a kilka lat później „Garmarnę”. Szukając, w dobie internetu kolejnych płyt i podobnych brzmień, trafiłem, dzięki Panu Kaczkowskiemu, na istną supernową na polskim rynku muzycznym. Dlaczego to wprowadzenie? „
Mą matką: Hedningarna, siostrą: Garmarna , bratem: Hoven-Droven , dziewczyną: Gate” – Robert Jaworski
ŻYWIOŁAK – „jest
dziełem spotkania dwóch pasjonatów nurtów muzycznych, określanych mianem: heavy-folk, biometal, folkmetal, czy też hard-folk.
Dwoje ludzi , o tym samym imieniu - wspólnymi siłami postanawiają stworzyć zespół, w muzyce którego motywem przewodnim ma się odtąd stać „demonologia ludowa”. Pojęcie dla współczesnego człowieka „co najmniej” abstrakcyjne i nie eksplorowane jeszcze jak dotąd - w sposób dosłowny, w żadnej polskiej formacji nurtu muzyki „folk”.
Wystarczy te kilka słów aby doskonale oddać klimat debiutanckiego albumu „Muzyka Psychodelicznej Świtezianki”. Już pierwszy utwór „Psychoteka” przenosi nas do karczmy która stoi na bezdrożach staranie omijanych przez „bożego ducha” ... „cała karczma nasza w otchłań się zatacza / zmora z najgorszego snu / woła Ciebie!”.
Spotykamy tu mefista, mordercę, który w swoim nożu skupił całą wiarę oraz dowolne wszelkiej maści plugastwo... Po pełnej obstrukcji zabawie przenosimy się do intymnych schadzek pary młodych ludzi. Od pewnego czasu dziewczyna z niepokojem „od nocy do ranka czeka na kochanka a tu nie ma go ...” niestety Kasia nie doczeka się. Ciało Janka rozciągnięte przez „cielsko lodowate” które czaiło się na niego popod lasem. Przejmuje grozą ale pomimo tego cały czas podśpiewuję „Od nocy do ranka czekam na kochanka”. Pieśń ta nosi tytuł „Oko Dybuka”.
„Świdryga i midryga” .... co tam się dzieje ... Przekonajcie się sami. Warto.
Jest niestety jedna rzecz, która mi zupełnie nie pasuje. W utworze „Pogaństwo” autor odnosi się, moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie, do współczesnego świata. Stawia tezy, z którymi oczywiście nie trudno się zgodzić, tylko po co?
„Psychopaci żądzą .... o stoły szczeble stołki ...
Oskarżam dziś Panią oskarżam dziś Pana
Oskarżam dziś wójta, starostę plebana ...
Pogaństwo współczesne oto Polska właśnie"
Moim zdaniem to niepotrzebne. Kiedy moje myśli pójdą wskazanym kierunkiem tekstu i przypasuje odpowiednie osoby fakty i miejsca do tych alegorii to robi mi się niedobrze.
Reasumując: Doskonała muzyka. Diabelska energia, świetna gra muzyków, przeciekawe arranżacje, świetny śpiew. Teksty. Teksty i historie sięgające do pogańskich wierzeń i kultów. Z nich zespół czerpie pełnymi garściami, bez żadnych obaw i skrupułów. Połączenie takiego sposobu grania z tą tematyką jest świetnym pomysłem. Polecam tą płytę każdemu, kto nie lubi słodkich pioseneczek. Polecam ją tym, w których budzi się żywiołak, czarownica, tym którzy lubią ostre granie, tym którzy poszukują czegoś dobrego.
A jaki to ma związek z szantami? Żeglarze też mieli wiele pogańskich wierzeń. Może inaczej śpiewali, ale pogan pośród nich było wielu.
Zawartość albumu Muzyka Psychodelicznej Świtezianki:
1. psychoteka
2. oko dybuka
3. świdryga i midryga
4. pogaństwo
5. psychoteka (wersja radiowa)
Pamiętajcie. Żywiołak musi jeść!