szanty24.pl > okiem bosmana > recenzje > Najeżone "Szksipcze"
Autor: Włodek "Trzeci" Dębski

Po powrocie z PPP wrzuciłem sobie do odtwarzacza świeżo otrzymaną płytkę "PwTŁJ". Przestrzegam wszystkich muzykujących i realizujących nagrania przed pochopnym kupieniem tej płyty - na okładce nie ma ostrzeżenia, że wysłuchanie tego krążka zmieni Wasze spojrzenie na szanty i spowoduje nieodwracalne zmiany w podejściu do muzyki i realizacji dźwięku.
Nie zaczynam recenzji od tradycyjnego "płytę rozpoczyna" albo "w klimat płyty wprowadza nas" bo niesztampowe wydawnictwo zasługuje na specjalne podejście.
Zespół od momentu powstania przyzwyczaił nas do trudnych aranżacji, poszukiwań muzycznych i niebanalnego doboru repertuaru. Nie powinno to dziwić, bo przypomnę co młodszym szantyfanom, że Kasia Kaniowska i Justyna Machajska śpiewały za dawnych lat w zespole "Kogoto", który wprowadził do naszego światka utwory inspirowane muzyką hinduską, afrykańską i łotewską a także klasyką (Debussy). Zaopatrywani w teksty przez Monikę Adamiecką święcili tryumfy na większości festiwali. Tym bardziej cieszę się, że mój ulubiony utwór z kasety "Kogoto" z tekstem Moniki jest również na płycie PwTŁJ, za co pozostanę jej dozgonnie wdzięczny, bo wersja "Albatrosa" umieszczona na "Szksipczach" jest rewelacyjna.
Nie bardzo wiem jak mógłbym napisać tę recenzję nie używając wielokrotnie słowa "rewelacyjnie" i jego wszelkich odmian, ale będę się starał. Może więc zwrócę od razu uwagę na najistotniejszy moim zdaniem element - "Szksipcze" to połączenie artyzmu w trzech płaszczyznach: wykonawczej, realizacji nagrań i masteringu. Jeszcze nie słyszałem tak doskonale i tak bogato brzmiącej płyty szantowej. Każdy z wymienionych przeze mnie powyżej składników ma tu swój udział - tak jak na piękno pierścienia z brylantem składa się diament i platyna (Jeże), kunszt szlifierza (Łukasz Drzewiecki) i praca jubilera nadającego dziełu ostateczny kształt (Master&Servant GmbH). Właśnie to wyjątkowo udane połączenie stanowi o pięknie tego albumu.
Słuchajcie tej płyty na najlepszym sprzęcie jaki możecie znaleźć - jak nie macie możliwości w domu to zabierzcie tę płytę do salonu ze sprzętem Hi-Fi z najwyższej półki i udając chęć zakupu odsłuchajcie ją na najlepszym, co mają w ofercie. Bogactwo brzmienia którego doświadczycie nie da się porównać z niczym. Będziecie mogli dotknąć każdego dźwięku, wskazać położenie każdego instrumentu i głosu w przestrzeni. Do testów szczególnie polecam "Pieśń wioślarzy" z tekstem "Królika" - Jarka Zajączkowskiego, "Albatrosa" z tekstem Moniki Adamieckiej i rozpoczynający płytę "Żagiel na Irtysz" ze słowami Kasi Kaniowskiej i klasyczną (tekstowo) "Hullabaloobalay".
Oprócz czystych doznań słuchowych "Szksipcze" niosą ze sobą jeszcze jedną tak charakterystyczną dla "Jeży" cechę, którą można szczególnie dobrze zaobserwować na scenie - w utworach ciągle coś się dzieje, co pomimo ich pozornej monotonności nie pozwala osłabnąć uwadze widzów. Żaden utwór na płycie nie jest sztampowym schematem wstęp-A-B-B-A-refren-A-B-B-A-Refren-zakończenie. Poszczególne aranżacje rozwijają się, instrumenty prowadzą ożywiony dialog, zamieniają się rolami, kłócą się albo współbrzmią. Nie ma schematyczności, każda część utworu niesie w sobie coś nowego, niespodziewanego i interesującego. Wsłuchajcie się w mnogość technik gry na instrumentach, zmian ich brzmienia w zależności od roli, jaką w danej chwili pełnią w utworze.
Szczególnej uwadze polecam rolę i brzmienie elementów perkusyjnych. Moim zdaniem ich odpowiednie użycie i nagranie stanowi klucz do sukcesu, jaki niewątpliwie odniesie ta płyta. Wypełniają całą przestrzeń nagrania, od najniższych basów przez lekko zmatowione blachy w tle aż po suche puknięcia w małe bębenki i wysokie dźwięki dzwonków. Nie wiem, czy potrafię prawidłowo nazwać połowę z palety użytych w nagraniach instrumentów. Ja odjeżdżam przy "Albatrosie" podpartym dosłownie kilkoma precyzyjnymi stuknięciami z tak niskim akcentem, że zasłony mi falują przy wylotach bassreflexów w kolumnach. A jak dołożyć do tego jeszcze niemal sitarowo brzmiącą gitarę...
Przepraszam, jeśli zanudziłem Was tymi wynurzeniami, ale nieczęsto mam okazję zachwycać się płytami zespołów z naszego podwórka. Pomimo, że ich poziom znacznie się podniósł i coraz więcej z nich słucha się z przyjemnością to taki rodzynek jeszcze mi się nie trafił. Płyta leci na okrągło a ja pisząc tę recenzję odkrywam coraz to nowy wymiar poszczególnych utworów. Jeżyki - mój wykładowca bezskutecznie starał się przekazać mi wiedzę o przestrzeni n-wymiarowej - wasza płyta zrobiła to w niecałą godzinę. I o tę "niecałą" mam do Was jedyną pretensję: mało mi!
I jeszcze jedno: ZAZDROSZCZĘ wam tej płyty...
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01. 10:40, 04.10.2008
Dodał: simon (napisanych komentarzy: 83)
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >