Andrzej Korycki:
"Kolędy żeglarskie na... cały rok"

Spytałem kiedyś znajomego księdza - kiedy należy śpiewać kolędy? Pozornie banalny problem urósł do długiej, teologicznej dyskusji. Jej efekt był dla mnie zadowalający - kolędy nadają się do śpiewania jak rok liturgiczny długi i szeroki. No, może z przerwą na Wielki Tydzień.
Dobra Nowina o Bożym Narodzeniu, podana na dwieście sposobów, pobrzmiewa nam ostatnio w kościołach. Święta mają wszak swoje prawa. Sposób dwieście pierwszy znalazło Polskie Radio Szczecin sięgając po żeglarskie nagrania firmowane nazwiskiem Andrzeja Koryckiego. Zaczyna się wspaniałym songiem "Anioły", wyśpiewanym przez Wojtka "Sępa" Dudzińskiego. Prosty układ melodyczny nucony, jakby od niechcenia, ciepłym głosem wokalisty "Dwudziestek" prowadzi do kapitalnego rozwiązania w postaci gitarowej solówki. Już w tym jednym utworze można się zakochać. Głęboki wokal "Sępa", podkreślony delikatnym śpiewem Dominiki sprawiają, że "Anioły" będą za Wami chodzić co najmniej do następnego dnia.
Dalej jest już "po Korycku". W "Kolędzie o nocy przebaczenia" pobrzmiewają niezwykle "szczecińskie" słowa napisane przez Monikę Szwaję. Trudno nie dostrzec geniuszu sławnej, polskiej pisarki. Słuchając pierwszej zwrotki ma się wrażenie oglądania z okna uśpionego miasta, z krajobrazem portu otulonego deszczową pogodą...
Sporo znanych nazwisk na tej płycie. Jest Krzysztof Malinowski, Arek Wlizło, Mirek Kowalewski, Wojciech i Marta Dudzińscy, a nawet Michał Lucjusz Kowalczyk. Wszyscy oni pisali w duchu bożonarodzeniowym. Dzisiaj Korycki przypomina te utwory. Sięga też oczywiście po swojego ulubionego poetę - Jacka Chmielewskiego. Autor mojej ulubionej "Kołysanki" pojawia się na "Kolędach" dwukrotnie. Na trzeciej ścieżce w prostej melodyjce na trzy czwarte ("Żeglarska kolęda") i na ścieżce ostatniej - w piosence "Życzenia noworoczne", która po kolejnym przesłuchaniu jawi mi się jako arcydzieło gatunku.
Nie bez winy jest tu realizacja tego utworu, ale... zacznijmy od początku. Andrzej Korycki zaprosił do współpracy nad tą płytą kilku swoich przyjaciół (co znajduje odzwierciedlenie w sposobie oznaczenia autora albumu - Andrzej Korycki, Dominika Żukowska i przyjaciele). Jednym z "przyjaciół" był Józek Kaniecki - skrzypek nad skrzypkami, którego nagłe odejście cała żeglarska Polska opłakiwała przed dwoma laty. Kaniecki wykonał, ledwo słyszalne, partie mandoliny i oczywiście zagrał na skrzypcach. I to jak... "Życzenia noworoczne" prowadzą nas swoją linią melodyczną do przepięknej solówki Józka. I ta solówka zostaje. Na płycie, w uszach, w sercu...
Józkowe skrzypce słychać zresztą nie tylko w "Życzeniach". Pięknie, nieco po góralsku, ścigają się z wokalem Dominiki w "Wigilijnej Zadumie" pióra Państwa Dudzińskich. Wyzwalają delikatnie rosyjską nutkę tęsknoty w "Wigilijnej tęsknocie" Lucjusza Kowalczyka, cichną na czas "Pastorałki", by powrócić w "Mazurskiej kolędzie". A potem tryumfalnie, zwielokrotnione nałożeniem ścieżek, potężnie brzmiącym nawiązaniem do muzyki klasycznej, zakończyć produkcję w "Życzeniach".
I choćby na tej płycie były tylko dwa utwory - pierwszy i ostatni, to już warto byłoby zgrzeszyć dla niej. A przecież pomiędzy, tak wiele jest jeszcze Muzyki...