szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Wiwat Samanta!(Szanty...
Autor: Joanna "Lorka" Tomczak
28.02.2009, g. 8:59

Zaczęło się elegancko do bólu – Orkiestra Samanta zjawiła się na scenie we frakach (także skrzypaczka wystąpiła w tym galowym stroju, tylko spodenki króciutkie ukazywały zgrabne nożęta). Ale cóż się dziwić, nie co dzień obchodzi się swoje dziesiąte urodziny, zwłaszcza we własnym rodzinnym mieście i to w ramach tak dużego festiwalu.
A potem już poszło – dziewięć, tak zwanych, podmiotów wykonawczych, a każdy z nich oddawał Orkiestrze cześć słowem i czynem. A jak? A jak kto potrafił i chciał – a to zagrali ich piosenkę, a to coś swojego im zadedykowali; a każdy niemal zapraszał poszczególnych członków świętującego zespołu do siebie na scenę, żeby coś z nimi zagrali. I tak Do Calais Banana Boat zaśpiewał, między innymi, Paweł Alex Aleksanderek, a Waldka Mieczkowskiego wspomogła na skrzypcach Alina Korobczak-Sosna. Zmiany następowały jak w kalejdoskopie – ledwo czarno-żółte koszulki zniknęły z horyzontu, a już po deskach estrady hasały dziewczyny z zespołu tańca irlandzkiego Ellorien, żeby za chwilę ustąpić miejsca Yank Shippersom, do których, śpiewem, tańcem i grą na tamburynie, przyłączyli się nawet konferansjerzy, Irek Messalina Wójcicki i Dariusz Macoch Raczycki (obaj odziani nad wyraz wytwornie, w jaskółcze skrzydła).
Każdy też zespół skrywał gdzieś w przepastnych skrytkach swej garderoby skromny prezencik dla solenizantów. Najczęściej były to prezenty o konsystencji płynnej, jednak zdarzały się i bezalkoholowe – na przykład piękny, ręcznie wykonany zegar z budzikiem produkcji radzieckiej, ozdobiony zdjęciem dostojnych jubilatów.
Materiał prezentowany przez tych ostatnich w czasie ich występu pochodził głównie z ich najnowszej, właśnie promowanej, płyty. Na scenie więc, oprócz solenizantów, pojawili się muzycy, którzy wspomogli ich w nagraniach, między innymi Michał Misiek Smoliński (Prawdziwe Perły), czy Anna Emolka Dębicka (Znienacka Project).
Świętowanie urodzin Orkiestry w Wytwórni Filmów Fabularnych trwało do późnych godzin nocnych, po czym, zakończone ogólnym all hands, kiedy to na wielkiej przecież scenie tłok się zrobił jak w czasie pochodu pierwszomajowego, przeniosło się do kluby Łykend, gdzie kontynuowano je do wczesnego poranka.
Nie ma jeszcze żadnego komentarza do tego artykułu. Bądź pierwszy.
Z serca Częstochowy - koncert charytatywny 05.12.2011 16:31Inicjatywa zorganizowania charytatywnego koncertu wyszła od muzyków...
Port Pieśni Pracy okiem binabik-a (2011-08) 22.09.2011 2:54„Widzę w Twoich oczach strach, powiedz czy to jeszcze miłość...