szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Tomek Opoka in memoriam
Autor: Joanna "Makenzen" Morawska
30.11.2009, g. 0:04

Tych właśnie wykonawców można było posłuchać podczas koncertu finałowego OPPA. Każdy z nich zaprezentował od jednego do trzech utworów, a poszczególne występy były przeplatane poezją Tomasza Opoki, recytowaną przez aktora Roberta Jarocińskiego. Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego było wypełnione do ostatniego miejsca, a wśród gości honorowych byli obecni członkowie rodziny poety.
Koncert otworzył puszczony z płyty utwór „Mewy” w wykonaniu samego autora. Pierwszy na scenę wyszedł Roman Roczeń, a po nim gość z zagranicy – Johan Meijer, holenderski pieśniarz i wieloletni współpracownik Tomka Opoki. To on zainspirował poetę do napisania polskich słów do piosenki „Meeuw” („Mewa”), która dziś rozbrzmiewa tak na scenach tawern żeglarskich, jak i na mazurskich bindugach. Wersję oryginalną można było usłyszeć podczas wieczoru. Meijer zaśpiewał także pieśń Przemysława Gintrowskiego pt. „Śmiech” po holendersku, którą zadedykował swojemu zmarłemu bratu w pierwszą rocznicę śmierci.
Kolejnym wykonawcą był zespół EKT Gdynia, który wykonał utwór „Jeszcze Juwenilia” oraz przetłumaczony przez Opokę holenderski żeglarski standard „Morze Północne”. Po EKT wystąpił Tomasz Olszewski z piosenką „Rozdroże”, a następnie zespół Słodki Całus od Buby z utworami „Sen” i „Noc czerwcowa”. Druga z pieśni to luźna interpretacja noszącego ten sam tytuł wiersza Tomka Opoki.
Potem przyszedł czas na Banana Boat, niestety bez Tomka Czarnego, którego niefortunnie dopadła grypa. Swoim króciutkim występem, w którym znalazło się miejsce na coś ku zadumie („Requiem dla nieznajomych przyjaciół z Bieszczadów”) i ku rozrywce („Hen na szczyt i aż po dno), „Banany” momentalnie zdobyły serca publiczności. Nikt bowiem nie zebrał tak gromkich braw jak oni.
Następny w kolejce był dyrektor artystyczny OPPA – Piotr Bakal, o którego licznych zasługach dla rozwoju autorskiej twórczości balladowej nikomu chyba nie trzeba przypominać. W wykonaniu znakomitego barda zabrzmiały pieśni „Nie pozwól” oraz „Wilki”. Ten ostatni utwór Tomasz Opoka napisał pod koniec życia i nie zdążył go już nigdzie zaprezentować publicznie. Koncert zakończyła porywająca interpretacja „Mew”, zaśpiewana przez niewidomą 16-letnią wokalistkę Agatę Zakrzewską.
To jednak jeszcze nie koniec OPPA – po przerwie scenę opanowali bardowie, którzy zmierzyli się w konkursie na najlepszą piosenkę premierową festiwalu. Każdy z nich miał za zadanie wykonać po dwa utwory – jeden zagraniczny i jeden własny. Wśród takich wykonawców jak m.in. Tomasz Szwed, Jakub Sienkiewicz, Adam Andryszczyk, Piotr Bakal, Andrzej Ozga czy Basia Stępniak-Wilk był także obecny reprezentant środowiska szantowego Krzysztof Jurkiewicz, który z towarzyszeniem Słodkiego Całusa od Buby zaśpiewał utwór „Spadająca gwiazda” z repertuaru Boba Dylana (tytuł oryginalny: „Shooting star”, słowa polskie: Mariusz Kamper) i własną piosenkę „Smutek”, która, jak się później okazało, przyniosła mu zwycięstwo. I całkowicie zasłużenie, bo kompozycja rzeczywiście tchnęła rasowym, balladowo-poetyckim klimatem. Mistrzowsko dobrane słowa, chwytliwa melodia i bogate instrumentarium – oto składniki, z których Słodkiemu Całusowi od Buby wyszła najprawdziwsza duchowa strawa.
„Przychodzi taki moment, zazwyczaj po kryzysie wieku średniego, kiedy autor śpiewa o egzystencji” – powiedział prowadzący konkursową część koncertu Tomasz Szwed. Dobrze jest czasem w natłoku codziennych spraw zatrzymać się na chwilę i wsłuchując się w to, co mają do powiedzenia o życiu ci, którzy potrafią proste przemyślenia ubrać w najpiękniejsze słowa i dźwięki…
Nie ma jeszcze żadnego komentarza do tego artykułu. Bądź pierwszy.
Wrocławskie reminiscencje 04.03.2010 23:31„Największy i bez wątpienia najciekawszy w Polsce festiwal...
Krajobraz po festiwalu 02.03.2010 19:39Sześć dni koncertów – począwszy od Jerzego Porębskiego...