szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Z loży...

wtorek, 22 maja 2012 Imieniny: Julii i Heleny

okiem bosmana: relacje | recenzje

relacje

Z loży szyderców
(czwartek we Wrocławiu)


Autor: Michał Smoliński

29.02.2008, g. 14:24


Mili państwo, wyjazdowa ekipa szanty24.pl w składzie Michał Łukasz (dwojga imion) Smoliński zakotwiczyła w dzisiaj (czwartek, 28.02 AD 2008) na festiwalu Szanty We Wrocławiu.

Relację piszę na gorąco. Wprawdzie na razie (18:02) ciągle nic się nie dzieje, ale ponieważ laptop wyciągnięty i świeci, a ludzie zza ramienia patrzą, pisać coś trzeba. Czyli ogólnie udziela się atmosfera konkursu. W klubie Łykend, który od kilku lat gości konkurs, pomimo środka tygodnia, pojawiło się mnóstwo ludzi, szybko robi się gorąco. Zespoły konkursowe tradycyjnie tłoczą się w pobliżu sceny, jeszcze tylko ostatnie próby mikrofonowe i oto wszystko się zaczyna.

Konkurs prowadzi Bartek „Wypłosz” Kiszczak. Krótko, konkretnie, z werwą. Podoba się. Szybka prezentacja jury (w składzie, a właściwie w loży: Robert Gronowski (aka Gronus), Waldek Mieczkowski, Paweł Aleksanderek (aka Alex), Irek "Messalina" Wójcicki i Kuba Owczarek) i oto na scenie pojawia się pierwszy podmiot wykonawczy tego wieczoru.

„Z pompą źle i cholerna mgła”
Zaczyna „Lego” z Lidzbarka Warmińskiego. Rzuca się w oczy czapeczka basisty, wyposażona w kultowy pompon. Będą śpiewać o tym, co gra w duszy marynarza, przynajmniej tak mówią. Pierwszy numer: „Mgła”. Blues pościelowy, tekst kręci się dookoła marudzenia na temat zepsutej pompy no i cholernej mgły. Turla się, zagrany prosto, ale chrapliwy, przekonujący głos lidera wciąga w klimat.

Drugi numer – „W porcie Calao”. Znowu blues, w sumie dość podobny do poprzedniego, zresztą jak to zwykle blues. Blues sobie płynie, czapeczka basisty ciągle robi wrażenie, dziewczę operujące drugą gitarą (debiut sceniczny) z przejęciem obserwuje gryf. Właściwie jest nierówno i naiwnie, ale za to z klimatem.

„Powiedz, powiedz...”
„Placek i Przyjaciele”, czyli kolejne wcielenie wrocławskiego gitarzysty Placka (znany z formacji ZKM Wrocław, Za Horyzontem, wcześniej Róża Wiatrów). Tym razem obok niego stanęła jego żona, a usiadł niejaki Johno (również ZKM Wrocław i Róża Wiatrów). Wyjadacze znaczy się. Mimo to nie ustrzegli się kłopotów technicznych z gitarą. Gdy zaczęli, zrobiło się sentymentalnie, za to nierówno (mamy nadzieję, że jedną z nagród w konkursie będzie metronom). O miłości, o pływaniu, o zasypianiu morza, o... Właśnie, o czym? Autorskie teksty (plus) zasługują na lepszą oprawę – kłania się dykcja wokalistów (!), przydała by się też krótsza, bardziej dynamiczna konferansjerka.

„Oni zawsze żeglować będą”
Kolejny zespół na scenie wrocławskiego klubu „Łykend” to „Happy Crew” z Bytomia. W światło reflektorów wbiega tuzin młodych ludzi. Przeważa płeć piękna. A koszulki mają w paski. Poprzeczne. Zespół prowadzi Ania Górecka, znana z „Passatów”. Zaczynają autorską piosenką zatytułowaną „Tym co odpłynęli”. Prosta ballada, gra flet i gitara, osiem głosów śpiewa hołd tym, którzy odpłynęli na wieczną wachtę i nie zejdą już nigdy na ląd. Porywają ludzi, zbierają gromkie oklaski. Drugi utwór to współczesna pieśń Marka Szurawskiego „Szantymen”. Zaśpiewana prosto, surowo, ale dynamicznie. Znowu porywają ludzi do rytmicznego klaskania. Widać, że zespół prowadzony jest przez zawodowca.

„Gotowe łodzie”
„Szuwarowo Bagienni”. Radosna ekipa z Wrocławia, ludzie młodzi i pozytywni. Zaczynają od klasycznej pieśni wielorybniczej „Grenlandzcy wielorybnicy”. Śpiewają a'capella, ale z dziwną manierą, sztywno i tak jak gdyby chcieli brzmieć jak śpiewacy klasyczni, niestety nie posiadając umiejętności tych ostatnich. Potem „Jasnowłosa” - przy akompaniamencie tzw. gitary Św. Wita. W połowie utworu rezygnują z akompaniamentu, po czym niestety intonacja opada o pół tonu i próba użycia ww. gitary w dalszej części piosenki musi spalić na panewce. Nie zdarza się najlepszym.

„Zawsze jest jutro”
„ZKM” - co ponoć nie oznacza skrótu Zakładu Komunikacji Miejskiej, to kolejni reprezentanci miasta Wrocław. Skrzypce, bas, gitary, bębny. Pozytywny hałas w stylu „Zabijać, gwałcić, kraść”, najlepiej na dużą scenę, za który odpowiada trzech członków byłej „Róży Wiatrów” (Kisiel, Johno i Placek). Niestety tekst nie dociera, perkusista musi się jeszcze sporo nauczyć o graniu w małych klubach, a wokalista o podawaniu tekstu najeżonego spółgłoskami. No, ale, jak śpiewają, zawsze jest jutro i można poćwiczyć. Coś jeszcze? Podobają się fiddle, skrzypaczka gra dynamicznie i bardzo tradycyjnie zarazem.

„Pracuj tak, byś nie czuł rąk”
„Lewiatan” z Polic. Czterech chłopa, śpiewają a'capella, a to rzadkość ostatnimi czasy. „Mój ojciec” – taki tytuł nosi pierwszy utwór. Stylizowany na tradycyjną szantę, zaaranżowany troszkę przypadkowo, ale mocne głosy rekompensują to znakomicie. Drugi utwór to „Żeglarski los” – tutaj słychać, że chłopcy szukają, ale słychać również, że zanim znajdą, minie jeszcze trochę czasu. Niemniej jednak zespół się podoba i słychać, że mają ambicję, aby pracować.

Następna formacja to „Własny Port” z Bydgoszczy. Dwóch gitarzystów i basista – stoją, akordeonista zaś siedzi, co daje łączną kwotę czterech muzyków. Pierwszy utwór chyba nie ma tytułu (albo nie dosłyszałem), ale ponoć to historia prawdziwa. Zawsze to jakaś rekompensata. No i ciągle te problemy z podawaniem tekstu, tak, żeby był zrozumiały. Drugi utwór (o kulawym Joe), klimatem przypomina piosenki Atlantydy, słucha się go bardzo przyjemnie. Tym razem przynajmniej refren dało się zrozumieć. Podoba się gra basisty i akordeonisty.

„Czorny rum”
I znowu reprezentacja Wrocławia: „Znienacka Project”, czyli nowa formacja Wypłosza. Na początek prezentują „Połów” - spokojną, autorską balladę, z malutkim, ale zachwycającym celtyckim momencikiem w postaci miksolidyjskiej kadencji na końcu refrenu. Drugi utwór, to będący kompletnym przeciwieństwem pierwszego, dynamiczny i żywiołowy „Czarny rum”. I znowu zachwycają – tym razem najbardziej podobają się fiddle – skrzypaczka - Ania Dębicka (na zdjęciu) gra tak, że ze smyczka leci włosie, a szczęki powolutku opadają.

„Ojcze rzek, któż bieg twój zmierzy...”
„Dziewczyny z Saint Jones” ze Żmigrodu. Kapela składa się z dwóch młodziutkich wokalistek i nieco starszego gitarzysty-harmonijkarza ustnego (Robert Kolebuk znany z wrocławskiej kapeli „Pod masztem”). Zaczynają od „Shenandoah”. Od razu słychać wokalne przygotowanie dziewczyn. Mocne, bardzo kobiece, rozrywkowo ustawione głosy, równe wibrato. Aż miło słuchać, szkoda tylko, że gitarzysta gra jakoś tak ogniskowo. Ale oto drugi utwór - „Fale” Andrzeja Koryckiego. I tutaj czapki z głów. Muzyka płynie, ludzie zaczynają się kołysać, głosy wciągają w opowieść.

„Ram tam tyj, ram tam tyj...”
„Alfabet Morsa” z Płocka. Faktycznie, Morsy na oko, dominuje humor przaśno-biesiadny, jak sami o sobie mówią, trafili na konkurs przypadkiem i nie wiedzą, czy umieją grać. Szybko okazuje się, że nie była to sceniczna skromność, ale rozbrajająca szczerość. Prezentują marne ska skrzyżowane z niemieckimi heimat melodiami w stylu „Die Flippers” do tego okraszone stodolaną polką. A stosunek ilości muzyki (nie hałasu) do ilości muzyków też nie wypada zbyt dobrze...

„Szeroki słony oddech morza”
I jak mawiają mieszkańcy Zielonej Wyspy, „last but not least” - zespół „Indygo” z Gliwic – młodziutki chór żeński prowadzony przez Dominikę Płonkę, znaną z gliwickich „Sąsiadów”. Śpiewają w stylu celtyckich formacji „Anuña” i „Mediæval Bæbes”. Pierwszy utwór zaczynają niepewnie, ale szybko się rozkręcają. Śpiewają, aż ciarki przechodzą... Następnie prezentują znaną szantę kabestanową „Chwyć za handszpak”. Surowe, mocne brzmienie powoduje, że utwór brzmi autentycznie a zarazem ciekawie, pomimo tego, że śpiewany jest przez kobiety.

A oto werdykt jury:
1 miejsce: „Znienacka Project”
2 miejsce: „Happy Crew”
3 miejsce: „Lewiatan”
Wyróżnienia: „Własny Port” i „Dziewczyny z Saint Jones”

W sumie konkurs był bardzo ciekawy, sporo dobrej muzyki, kilka obiecujących zespołów, w mojej opinii bardzo sprawiedliwy werdykt jury. Jedynym negatywnym akcentem było skandaliczne zachowanie członków grupy „Alfabet Morsa”, którzy po ogłoszeniu wyników konkursu oblegli Messalinę i krzyczeli, że konkurs był z góry ustawiony. Bardzo nieładnie.

Fot. Tomasz "Emeryt" Lenard

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01. 14:01, 16.03.2008

Dodał: płetwonurek   (napisanych komentarzy: 1)

Ośmielona komentarzem Abababab dorzucę swoje trzy grosze:
1. Sam udział w konkursie zespołu ZNIENACKA był co najmniej kontrowersyjny. Według mnie byli oni współorganizatorami tej imprezy: kilkakrotnie występowali na tegorocznych Szantych we Wrocławiu jako zespół festiwalowy, Wypłosz był konferansjerem i korespondentem, wszyscy od lat dobrze znani w środowisku szantowym - a miał to być konkurs dla początkujących. Poza tym, zdaniem wielu, wcale nie byli najlepsi. A ta nagroda!!! Przecudny rejs i fajna forsa - " Nie dla psa kiełbasa"? Może to taka zorganizowana akcja, żeby wiadomo kto wygrał wiadomo co. Oj Panowie, żeby Wam ten własny sosik nie zaszkodził.

2. Kompetencje muzyczne jury też były nieco tajemnicze, co na festiwalu muzycznym może nieco dziwić. Korespondencja "Z loży szyderców" amatorska ale za to nieżyczliwa.

3. W pełni popieram sprzeciw niektórych wykonawców po odczytaniu werdyktu - przynajmniej mieli odwagę powiedzieć to , co pomyślało wielu.

Pisząc te słowa, nie chciałam nikogo urazić - niech pójda one pod Waszą rozwagę i ograniczą szerzące się kolesiostwo. Może kiedyś uchylą się te szczelnie zamknięte drzwi szantowej sceny.

02. 22:12, 05.03.2008

Dodał: abababab   (napisanych komentarzy: 1)

Ze zdumieniem przeczytałam relację z konkursu festiwalowego. Mam wrażenie, że rzeczywiście pisałeś, bo "...ludzie zza ramienia patrzą i pisać coś trzeba."
Z tej jakże "obiekytwnej", dziennikarskiej relacji zdołałam wywnioskować, że jedynie zespoły z Wrocławia coś sobą reprezentowały (tym bardziej, że powtarzają się te same nazwiska), a ci, którzy podobali się dużej części publiczności, to tylko jakieś bełkotliwe i niezrozumiałe dźwięki zdołali wydobyć; trochę stali, trochę siedzieli; tak na ogół nie wiadomo do końca co to było.
Jestem trochę zdegustowana. Spodziewałam się czegoś może bardziej lotnego i oryginalnego, a doświadczyłam pisaniny w stylu brukowych pisemek.
Chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na strone organizacyjną, która w tej relacji została zupełnie pominięta. Otóż pijane i palące małolaty, to nie tylko skandaliczne zachowanie, to łamanie prawa.
Następnym razem proszę o rzetelniejszą ocenę całej imprezy i skłaniam do głębszych refleksji. Pozrawiam
P.S. Impreza zapewne była pyszna, ale zaprezentowana relacja, niestety zakłóciła jej smak.

03. 22:56, 03.03.2008

Dodał: emeryt   (napisanych komentarzy: 4)

Serdecznie dziękuję bou panom za dziennikarską rzetelność w temacie autorstwa zdjęć i całej reszty.

Z komentowanych zespołów słyszałem Indygo, Z nienacka i Lego.
Może nie jestem orginalny, ale to mi dopadło do serca.
Indygo słyszałem po raz pierwszy na ostatnim KUBRYKU 2007. No takie młode dziewczęta, ale dały tam pary z siebie, jak zgraja starych męskich wyjadaczy pokładowych,albo nawet wilków zupełnie oceanicznych. Aż żałuję, że są tak daleko. Wiem, że dużo pracują i prowadzone są zawodowo (Dominika Płonka). i widać to zarówno na scenie jak i za kulisami. To nie są takie sobie dziewczynki co wychodzą i śpiewają. To osoby właściwie przygotowane do powierzonych zadań - mówiąc językiem wartości na pokładzie.

Z nienacka po raz pierwszy w Kunicach 2007, gdzie też zdobyli pierwszeństwo, no i jestem ich fanem. Bo klimat w jakim wykonują swoją muzykę jest bardzo bliski memu sercu.

Lego raz pierwszy w Rucianem 2007. Wzięli tam jedną z nagród. Bolko też sporo pracuje. Mam nadzieję, że obecny skład będzie bardziej stabilny niż dotychczasowe, co da niezykle smakowite owoce.

Aż żąłuję, żę nie było mnie we wrocku. No strasznego mi smaka i ślinotoka narobiliście. Ale teraz to już jest po herbacie i TEGO WYDARZENIA już nie odrobię.
Żałuję też, że nie słuchałem pozostałych wykonawcow konkursowych. Bo jakoś tak jak mi się coś podoba to mi się bardzo ciepło gdzieś tam w środku robi. Też tak macie? No ja tak mam. I pewno zrobiło by mi się jeszcze cieplej.
No i te wszystkie koncerty i imprezy...
...ehhhhhhhhh normalnie żałuję. Ale i mam nadzieję, na kolejne spotkania.

04. 20:40, 29.02.2008

Dodał: kolebukr   (napisanych komentarzy: 10)

"Ogniskowo..." Hłe hłe hłe... Dobre... A w ogóle to szacunek dla autora za szybką, obszerną i subiektywną relację. Jak widać, subiektywizm w recenzjach to podstawa. Profesjonalizm autorów tego portalu naprawdę robi wrażenie. Ten laptop na stoliku w Łykendzie i w ogóle...

Sam konkurs był wporzo, werdykt - jak najbardziej w granicach rozsądku. A co mnie się najbardziej podobało? "Dziewczyny z St. John's" - oczywście. Reszta wykonawców była mocno podstarzała. :-)

Pozdrawiam subiektywnie

R.K.

P.S. Niech wreszcie wprowadzą całkowity zakaz palenia na tej planecie, bo po dwóch wieczorach w Łykendzie do dziś kaszlę nikotyną...

05. 17:11, 29.02.2008

Dodał: doktor   (napisanych komentarzy: 10)

Dziękuję użytkownikowi "Antek" za zwrócenie uwagi na błąd w podpisie autora fotografii. Niestety, nie udało mi się dotrzeć do autora zdjęcia w momencie jego (zdjęcia) poszukiwania.

Pozdrowienia

06. 16:12, 29.02.2008

Dodał: Antek   (napisanych komentarzy: 255)

Fotografia Emolki jest autorstwa Tomasza Lenarda, nie jakiegoś tam szantymaniaka.pl!

07. 15:48, 29.02.2008

Dodał: mn   (napisanych komentarzy: 86)

"Shantyman" - mel. i sł. Bob Watson, sł. pol. Marek Szurawski.
Zgodzę się z odczuciami "Miśka". Pewną niespodzianką był dla mnie brak wyróżnienia choćby dla Indygo z fenomenalną Eweliną - lead voc. "Chwyć za handszpak". Widać było, że dziewczynom nie śpiewa się dobrze w hałaśliwej, zadymionej tawernie.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.

twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio