szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Te wrocławskie...

wtorek, 22 maja 2012 Imieniny: Julii i Heleny

okiem bosmana: relacje | recenzje

relacje

Te wrocławskie soboty...
(patronat szanty24)


Autor: Joanna 'Lorka' Tomczak

22.02.2011, g. 16:59


Trzeci dzień Spotkań z Piosenką Żeglarską i  Muzyką Folk „Szanty we Wrocławiu” rozpoczął się koncertem Szanty Klasycznej w Centrum Sztuki Impart o godzinie 15.00. Miejsce okazało się być idealne dla takiego wydarzenia – kameralna sala zgromadziła koneserów szant, którzy w doskonałych warunkach akustycznych mogli wysłuchać swoich ulubieńców.


Koncert poprowadził Maciej Jędrzejko z zespołu Banana Boat, który nie tylko zapowiadał poszczególne występy, ale też wciągał publiczność do wspólnego śpiewania, dając występującym oraz akustykom niezbędny czas na przygotowanie się do  recitali.


A zagrali dla nas w Imparcie Ryczące Dwudziestki, Stare Dzwony, Sąsiedzi, Cztery Refy i Prawdziwe Perły, czyli zespoły, które wiedzą o co w szancie klasycznej chodzi, choć nie jedynie ten gatunek uprawiają. Wszyscy jednak wzięli sobie do serca temat koncertu i zaprezentowali się w swych klasycznych obliczach. Miłym zaskoczeniem był fakt, że do występu w tym koncercie zaproszono również laureatów zeszłorocznego konkursu we Wrocławiu, bytomski zespół Happy Crew. Młoda wiekiem, bo już nie stażem, grupa dała z siebie wszystko i godnie stanęła u boku największych gwiazd sceny szantowej.


Klasyka skończyła się około 18.00, było więc trochę czasu na szybki obiad i przeniesienie się do hali IASE, gdzie już o 20.00 rozpoczynano koncert nocny. Po piątkowym spotkaniu w tym miejscu usłyszałam wiele narzekań na akustykę, zarówno ze strony wykonawców, jak i publiczności. Faktycznie, hala IASE nie jest idealnym miejscem na koncerty, ale jednak w sobotę jakość dźwięku była zdecydowanie lepsza.


W koncercie nocnym wystąpiła silna grupa miejscowa, poczynając od otwierającego imprezę Pod Masztem, poprzez Znienacka Project, aż po Za Horyzontem, gdzie dziewczyny zaprezentowały się w nowych, baaardzo ponętnych ciuszkach.


Poza tym mieliśmy okazję zobaczyć ponownie już tego dnia Prawdziwe Perły, Sąsiadów i Zejman&Garkumpel. Nie były to jednak identyczne występy. Perły, które w koncercie szanty klasycznej wystąpiły wyłącznie a cappella, w powtórnej odsłonie postanowiły jednak wykorzystać swoje, bogate przecież, instrumentarium, a do Sąsiadów dołączyła Dominika Płonka, która nie mogła pojawić się w Centrum Impart ze względu na zobowiązania dotyczące zespołu Za Płotem, w którym również śpiewa. Zejman&Garkumpel pojawili się natomiast już wcześniej w koncercie dziecięcym, na którym co prawda nie dane było mi być, natomiast słyszałam o nim samo dobre i mam nadzieję przekonać się naocznie jak „to się robi” już niedługo, w Krakowie.


Muzyków tworzących zespoły Flash Creep i Formacja mieliśmy już okazję oglądać na scenach Festiwalu, jednak wtedy prezentowali nieco inne oblicza. Na co dzień w Czterech Refach zdecydowanie klasyczni, we Flash Creep Iza i Maciek grają na nutę bardziej balladowo-folkową. Natomiast Formacja, z której  Jacka Jakubowskiego, Krzyśka Jurkiewicza i Czarka Rogalskiego widzieliśmy w piątek grających folk miejski w Słodkim Całusie od Buby, teraz zaprezentowała się w repertuarze z nurtu piosenki żeglarskiej.


Banana Boat stanowią swoistą, samodzielną kategorię w szantach. Niby część to szanty, niby klasycznie, bo a cappella, a jednak zupełnie inaczej niż wszyscy inni i z klasyką nie ma to wiele wspólnego. Wiadomo nie od dzisiaj, że mają zarówno swoich zagorzałych przeciwników jak i zwolenników i obrońców. Mnie osobiście w sobotę bardzo się podobali, a i publiczność reagowała bardzo pozytywnie.


Mechaników Shanty i Atlantydę, mimo tego iż mają nieco różne style muzyczne, można w sumie zakwalifikować do tej samej grupy szantowców, a to z powodu podobnego instrumentarium – gitary, banjo, akordeon. We Wrocławiu jak zwykle obie grupy zaprezentowały się jak najlepiej, przecież pełen profesjonalizm to ich wizytówka. Atlantydzie, mimo tego, że grała jako ostatni zespół koncertu nocnego, a ten skończył się dobrze po 1 w nocy, do końca towarzyszyła publiczność spragniona ich muzyki. Po raz pierwszy miałam okazję usłyszeć Sławka Klupsia śpiewającego w duecie z synem, Wojtkiem, a z tego co wiem, to od jakiegoś czasu coraz częściej zdarza im się występować razem. Trzeba powiedzieć jedno: to brzmi!


Po ostatnim występie ci, którzy jeszcze nie mieli dość szant, rozmów i spotkań przenieśli się do klubu Łykend, gdzie w sobotnią noc zagrali dla nas Orkiestra Samanta, Banana Boat, Flash Creep i Formacja. Po czym, wcześniej bądź później, udaliśmy się na jakże zasłużony odpoczynek.


zdjęcie główne: Mariusz Bartosik
zdjęcia z koncertu szanty klasycznej tutaj

 













strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01. 19:04, 22.02.2011

Dodał: Lorka   (napisanych komentarzy: 25)

Ależ tego Misia nie trzeba chwalić za tak oczywiste dla niego sprawy! Wiadomo, że jak Koval prowadzi, to obsuwy być nie może:)

02. 18:14, 22.02.2011

Dodał: kowal   (napisanych komentarzy: 70)

A może ktoś pochwali misia za punktualne prowadzenie koncertu nocnego ? Oczywiście była to zasługa podmiotów wykonawczych, które nie przedłużały swoich występów kosztem czasu kolegów z innych kapel. Za co serdecznie wszystkim dziękuję!!!!! Kowal

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.

twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio