Autor: Wojciech "Muzyk" Harmansa

Postanowiłem podzielić się z Wami odczuciami dotyczącymi, z jednej strony, wrażeń po wysłuchaniu w roli jurora zespołów startujących w konkursie w ramach IV Młodzieżowego Festiwalu Szanty Piosenki Żeglarskiej w Lędzinach. Przy okazji może uda mi się sprowokować dyskusję dotyczącą pracy jury.
Niemałym zaskoczeniem było dla mnie, kiedy dowiedziałem się, że 10 km od mojego miejsca zamieszkania, odbywa się już po raz czwarty festiwal, który ściąga parę setek osób widowni i to głównie młodzieży szkolnej. Najważniejszym elementem festiwalu jest konkurs dla młodzieżowych zespołów, który tematycznie obejmuje szanty i piosenki żeglarskie. Nie chcę się tutaj rozwodzić na temat szczegółów dotyczących przebiegu samej imprezy, odsyłam wszystkich do wybornej relacji Joli "Skrzypaczki" Gackiej na zaprzyjaźnionym Szantymaniaku.
Wielokrotnie miałem zaszczyt i możliwość zasiadać w gremiach oceniających zmagania wykonawców w różnych konkursach. Lędziński festiwal był dodatkowo trudnym zadaniem, gdyż w szranki stawały zespoły prezentujące skrajnie odmienne style muzyczne. Można było zarówno usłyszeć wokalne wykonania w wielogłosie, jak i wykonawców śpiewających z towarzyszeniem jakże folkowego Korga, bądź Rolanda, czy też innego Casio (chyba nigdy się nie przyzwyczaję do takich innowacji). Celowo chcę pominąć moje oceny poszczególnych ekip, jak również nie chcę nudzić czytelników banałami w stylu, poziom artystyczny konkursu był wyrównany...etc, choćby tylko dlatego, że nie był. Chcę zwrócić uwagę na podejście poszczególnych ludzi do zajęć związanych z tego typu imprezą.
Zacznę od wykonawców. W większości przypadków widać olbrzymie zaangażowanie młodzieży w to co robią. Jakże budujący jest ich zapał, chęć rywalizacji i przede wszystkim pokazania swoim kolegom tego, co przez wiele dni ćwiczyli w zaciszu sali szkolnej, bądź w domu kultury. Nieraz słyszymy, że młodzież w wieku ponadgimnazjalnym nie garnie się do niczego. Jeśli słucha muzyki, to tylko popularnych gwiazdek jednego sezonu, a ich jedyne zainteresowania są na zupełnie innym biegunie niż spotkania żeglarskie, rejsy, obozy, praca w klubie żeglarskim, czy też wreszcie śpiewania muzyki szantowej i okołoszantowej. Gorąco polecam V festiwal w przyszłym roku, by zobaczyć, że można.
Druga grupa osób o której chcę wspomnieć to opiekunowie młodzieży. I znów widzimy zupełnie skrajne podejście co do poczucia obowiązku i własnych kompetencji. Widać było, że wielu z opiekunów, nauczycieli, wkłada sporo wysiłku w przygotowanie młodzieży, rozpoczynając od solidnego warsztatu muzyczno-scenicznego, aż po dbałość o szczegóły takie, jak umiejętność pracy z mikrofonem, zachowanie się na scenie, czy też strój. Nie wiem czy jest to przejawem braku umiejętności instruktorów, czy też ich ignorancji, ale w paru przypadkach dało się to odczuć na podstawie występów ich wychowanków, czy też braku wiedzy i umiejętności młodzieży, tego co należy robić na scenie, bo kto ma im zwrócić uwagę, poprowadzić, pokazać błędy, jak właśnie nie nauczyciel. Widać niektórzy odbębnili swoje i już. Jeżeli zaś młodzież może skorzystać po konkursie z uwag niektórych jurorów na żywo, zaś osoba opiekująca się grupą pogania ich, bo będzie musiała pracować po godzinach, to współczuję tej młodzieży, że ktoś im już w tak młodym wieku podcina skrzydła. Sprawa dotyczyła jednej ze szkól w Bieruniu. Polecam temat pod rozwagę zainteresowanym.
Na koniec zostawiłem sprawę, która w moim odczuciu powinna zakończyć się na poziomie dyrekcji szkoły, bądź nawet szczebel wyżej. Na konkurs nie dojechał zespół z Gimnazjum w Chełmie Śląskim. Jak dowiedziałem się na miejscu, młodzież z Chełma szykowała się na festiwal i miała przygotowany program. Nie przyjechali, gdyż nie miał kto z nimi pojechać w roli opiekuna. Mam nadzieję, że nie pozostanie to bez odzewu.
Następna grupa, o której chcę wspomnieć trochę szerzej, to członkowie jury. Nigdy nie zdarzyło mi się zasiadać w tak licznym gremium, bez mała 20 jurorów. Prawie jak na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Jednak kiedy przyjrzeć się bliżej składowi tegorocznego jury okazuje się, że tylko dwie osoby w tym gremium mają muzyczne kompetencje, by oceniać młodzież. Dodam tylko, by nie ujawniać szczegółów z posiedzenia jury, gdyż odbywało się za zamkniętymi drzwiami, że jeden z lokalnych członków jury motywował przyznanie maksymalnej liczby punktów zespołowi z Lędzin, tylko w imię lokalnego patriotyzmu. Zresztą, jak odniosłem wrażenie, w każdej innej merytorycznej kwestii dotyczącej konkursu, raczej nie umiałby zabrać głosu. Nie chcę dalej komentować tego typu zachowań, ale tacy ludzie nawet pewnie nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę wyrządzają młodzieży. No chyba, że nadrzędną wartością jest nauczenie już od najmłodszego wieku takich cech, jak znajomości, układy, koleżkowie etc. Dodam, że w skład jury wchodzili przedstawiciele władz powiatowych, urzędu miasta, LOK-u, klubów żeglarskich i bodajże niektórzy dyrektorzy szkól, nie sposób było mi tych wszystkich osób zapamiętać.
I na koniec trochę optymizmu. Należy powiedzieć parę słów o organizatorach całości, głównie o pani Helenie Palce, która od lat pracuje z młodzieżą, uczy ich żeglarskiego rzemiosła wraz z komandorem Klubu OPTY Januszem Szlachetko. Helena Palka pokazała jak należy robić takie imprezy, jak spowodować, by młodzież sama się garnęła do pracy, a nie traktowała tego typu imprez międzyszkolnych jako dni wolnych od lekcji, gdzie trzeba zaliczyć obowiązkowy spęd. Mam nadzieję, że władze Lędzin docenią osobę Pani Heleny. Inne gminy już mogą pozazdrościć takiej aktywności młodzieży, a to właśnie zasługa takich osób jak organizatorzy festiwalu.
Kończąc chciałem pogratulować Heppy Crew (na zdjęciu) z Młodzieżowego Domu Kultury w Bytomiu. Zespół, o którym nie tak dawno pisałem przy okazji programu Pokonać Fale. Zespół odbiegał poziomem od reszty wykonawców, pokazał jak można doskonale pracować głosami, jak wzorowo interpretować, niewątpliwa zasługa w tym wszystkim opiekunki zespołu Anny Góreckiej. Wielkie gratulacje.
Ciekaw jestem czy tym artykułem wzbudzę dyskusję lub może nawet jakieś repekusję osób, które powinny reagować na przytoczone wyżej sytuacje, gdyż nie wolno zaprzepaścić entuzjazmu młodych oraz pracy i wysiłków ich opiekunów.