szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Jubilat...

wtorek, 22 maja 2012 Imieniny: Julii i Heleny

okiem bosmana: relacje | recenzje

relacje

Jubilat Porębski
(Szanty we Wrocławiu)


Autor: Joanna "Lorka" Tomczak

01.03.2009, g. 0:09


Tuż po zmaganiach konkursowych przyszedł czas na pierwszy sobotni koncert. Jak wywnioskować można z tytułu niniejszego artykułu, była to kontynuacja rozpoczętych tydzień temu obchodów jubileuszu 70-tych urodzin Jurka Porębskiego. Formuła koncertu była bardzo podobna do krakowskiego – na scenie, w bujanym fotelu zasiadł solenizant, żeby wysłuchać piosenek przygotowanych dla niego przez kolegów  szantowców oraz odebrać z ich rąk skrzętnie przygotowane i głęboko przemyślane podarki (znowu głównie w postaci aquavitalnej).

I tak  pierwszym, który pojawił się na scenie zaproszony przez Marka Szurawskiego, był Mirek Koval Kowalewski, tym razem solo.  Znów były piosenki anielskie, czyli "A mój anioł ma..." i "Aniele mój". Zaraz po nim serenady Porębie śpiewał Henryk Szkot Czekała wspomagany przez Michała Miśka Karczewskiego. I tym razem  usłyszeliśmy "Starego dziadka", przy którym jubilat (na zdjęciu) zdecydował się opuścić swój bujak i odegrać solówkę na trąbce.

Jurek Porębski wspomniał, że zarówno  on jak i Szkot pochodzą z Bytomia, co sprowokowało panów do wymiany tradycyjnych śląskich piosenek o tym jak jeden jechoł do Gliwic, a drugiemu libsta kozała legnąć sie na szezlongu.

Po duecie na scenę wstąpiło trio, czyli zespół Betty Blue. Życzyli między innymi  „Jurku, Jurku graj nam jeszcze sto lat albo i ze dwieście” w specjalnie napisanej na tę okazję piosence. Tuż po nich zaśpiewał Waldek Mieczkowski i przy okazji pierwszej piosenki, "Sztorm przy Georgii", panowie pogadali sobie z jak dwaj doświadczeni żeglarze o górach lodowych, gradzie i deszczu. Wraz z kapitanem Mieczkowskim piosenki urodzinowe grał Krzysztof z EKT Gdynia, więc kiedy Waldek opuszczał scenę, on mógł na niej pozostać i zaczekać na kolegów z macierzystej formacji, żeby także z nimi poczcić Porębę grając mu jego własną "Keję".

Ten zemścił się natychmiast śpiewając im "Morze moje morze". Cóż im pozostało? Życzyli wszystkim, żeby nie sprzedawali swych marzeń i ustąpili miejsca Romkowi Roczeniowi i jego akompaniatorowi. Po nich na scenę weszli Andrzej Korycki z Dominiką Żukowską i krasnalem, stanowiącym część prezentu dla jubilata. Krasnal, według Andrzeja, jako żywo przypomina Marka Szurawskiego, co ten ostatni skwitował konstatacją, że kolejna jego rozmowa z Koryckim zacznie się od słowa „żegnaj”.

Po balladach i romansach pojawiła się reszta Starych Dzwonów i nalegali na nas: „policz kto ma już skończone w maju lat 63”. Ale to nie 63, lecz dostojne 70, które znowu ciałami boskiemi swemi zademonstrowali nam wykonawcy. Jeszcze gromkie STO LAT rozbrzmiało setką gardeł publiczności i Jerzy Porębski, wraz ze swym fotelem, powędrował do fanów aby i od nich osobiście gratulacje i życzenia odbierać.

 

Fot. Ula Kapała
 


Nie ma jeszcze żadnego komentarza do tego artykułu. Bądź pierwszy.


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.

twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio