szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Jak się kuje szanty w...

wtorek, 22 maja 2012 Imieniny: Julii i Heleny

okiem bosmana: relacje | recenzje

relacje

Jak się kuje szanty w Zgorzelcu
(patronat szanty24)


Autor: Kinga Wojciechowska, Agnieszka Kamińska

29.09.2010, g. 12:16


Formuła festiwalu zakładała występy konkursowe i koncert  gwiazd pierwszego dnia; ogłoszenie wyników, występy laureatów i gwiazd w dzień drugi. Ale nie tym GKS zapracowała na miano prawdziwej Kuźni Szant. Festiwal poprzedziły kilkudniowe warsztaty prowadzone przez artystów sceny szantowej, między innymi Henryka Czekałę “Szkota” z zespołu Mechanicy Shanty, Adama R. Saczkę z Prawdziwych Pereł czy Andrzeja Koryckiego, którzy uczyli ochotników sztuki pisania, aranżowania i wykonywania tekstów i zdradzali tajniki ruchu scenicznego. Za dużo niestety nie napiszemy o samych warsztatach, bo nie było nas tam. Warsztaty odbywały się w dniach dla nas zapracowanych.



Nasza wspólna podróż na drugą edycję Granicznej Kuźni Szant stała pod niewielkim znakiem zapytania: Kinga jechała tydzień wcześniej na urlop, z którego miała wrócić dokładnie na koniec GKS. Ale skróciła urlop, mogłyśmy więc jechać razem. Najpierw wzięłyśmy się za program: koncerty – pierwszy dzień konkursowy, przyjadą Shantażyści, zgłosiła się Aura Mesy, pozostałych nazwisk i nazw nie znamy dobrze, intryguje nas to. Drugiego dnia zaśpiewają laureaci konkursu i gwiazdy. Żal tam nie być. Więc bierzemy się za trasę: daleko? Daleko. Ale wygodnie: autostradą do Katowic, później autostradą wprost do Zgorzelca. Droga długa i daleka przed nami, ale czas upływa szybko bo i w miłym towarzystwie, i przy dźwiękach muzyki wprowadzających powoli w klimat mającego się niebawem wydarzyć festiwalu. Po 5 godzinach jazdy i godzinie postojów na pogaduchy i posiłki jesteśmy na miejscu. Z pomocą GPSowej Marzenki i Mrówki („no, i skręcacie w prawo do Biedronki”) trafiamy bez pudła. Właściwie nic nie zapowiada festiwalu, poza żukiem na złotych felgach, stojącym przed obdrapanym budynkiem restauracjo-hotelu, w którym za chwilę przepadniemy na całe długie dwa dni…



Na miejsce trafiamy w idealnym momencie. Plakaty, bannery, znajomy głos na scenie zapowiada występ pierwszego konkursowego zespołu. Pojawiają się pierwsze znajome twarze. Aura Mesy rozgrzewa się przed swoim występem w konkursie, przy grillu oczywiście. Po szybkim rekonesansie w terenie, powitaniach i wymienionych przelotem kilku zdaniach, siadamy, słuchamy. Mimo spadającej z każdą godziną temperatury, atmosfera nie ochładz się, wręcz przeciwnie. Wraz z pojawianiem się na scenie kolejnych wykonawców, tłum pod parasolami gęstnieje. Poza tym organizatorzy pomyśleli o zmarzluchach i dla wszystkich przygotowali wydzielające naftalinową woń, acz faktycznie ciepłe koce (mimo tego piszące te słowa okupiły swój czynny udział w festiwalu tygodniowym L4).



A co się właściwie stało w tym Zgorzelcu? Wieczór konkursowy upłynął zadziwiająco szybko. Pojawiło się kilku wykonawców, którzy zwrócili szczególną uwagę poziomem swoich występów, co zauważyło jury w składzie: Henryk Szkot Czekała, Magdalena Dziuk, Marek Szurawski i Jerzy Ozaist. Poza tym jakieś pienia mniej lub bardziej wyćwiczone. Do tych bardziej wyćwiczonych my osobiście i stronniczo zaliczamy piosenki Nikoli Wardy. W metryce ma 13 lat. I co z tego. Słuchamy jej i nikt w to nie wierzy, tak mocny, wyrobiony wokal. W jakim repertuarze odnajduje się taki głos? Na oficjalnej scenie - w piosenkach żeglarskich. Mała scena w podziemiach restauracji kilka godzin później pozytywnie weryfikuje spostrzeżenie, że Warda jest dobra na wszystko.


Nie zabrakło też naszego odkrycia z Charzykowych: Shantażystów a cappella. Lepsi z festiwalu na festiwal, choć przed nimi ciągle dużo pracy. Basy brzmią, jeszcze powinni wyćwiczyć górki. Ale potencjał jest. Przekonujemy się o tym już po raz drugi. A później po raz trzeci, znów gdzieś w katakumbach.



Po konkursie występy gwiazd: Poszedłem na Dziób (jak to dobrze, że się reaktywowali) i EKT Gdynia. Niestety koncertu EKT słuchałyśmy już tylko zza szyb Dobrych Klimatów. Temperatura zewnętrzna skutecznie przegnała nas spod festiwalowej sceny.



Drugi dzień Granicznej Kuźni Szant rozpoczęło ogłoszenie wyników konkursu. Trudno nie zgodzić się z werdyktem jury. Pierwszej miejsce ex equo otrzymali Shantażyści – jedyny zespół a capella i Aura Mesy. Drugie miejsce ex equo dla Znienacka Project i Nicoli Wardy. Wszyscy wystąpili po raz drugi. Po raz pierwszy bez konkursowej tremy.
A potem zaczyna się już koncert gwiazd. Powoli zaczyna brakować wolnych miejsc pod parasolkami.



Zanim jednak będzie o gwiazdach, zejdziemy na chwilę na ziemię i pokusimy się o krótkie podsumowanie organizacji. Od pierwszej chwili czujemy się dopieszczone: nie rezerwowałyśmy noclegów, a mamy gdzie spać, jeszcze nie zadomowiłyśmy się na dobre, a już pijemy piwko i wiemy, gdzie tanio a dobrze można się posilić. Wszystko mamy pod ręką: hotel, scenę, knajpkę. Razem z nami i organizatorzy, i artyści, i sympatycy, nikt się nie rozjeżdża, poza może miejscowymi, którzy na noc jednak wracają do domów. Zostaje zorganizowana mała scena w restauracji, aby w naturalny sposób przedłużyć imprezę. Jest więc czas na śpiewanie, rozmowy i wszelkiego rodzaju integracyjne zajęcia pokoncertowe w podgrupach. Organizatorzy zaufali uczestnikom: scena jest nieogrodzona, nie ma panów z szerokimi karkami i kamizelkami z napisem „Ochrona”. Nie są tutaj potrzebni, bo wszystko załatwia rodzinna atmosfera.



No, to teraz spoglądamy na gwiazdy... I wpadamy, jak zwykle, w continuum muzyczne. Wiemy, że śpiewali dla nas... Indygo, sześć dziewcząt ze Śląska. A capella. Od sopranu po bas w repertuarze szantowym o różnym rodowodzie, przeważnie irlandzkim. Poszedłem na Dziób. Druga odsłona, równie dobra, jak dzień wcześniej. Gdzieś w międzyczasie Marek Szurawski opowiada o tym dlaczego i jak gra się na kościach. A potem demonstruje. Ale jak to robi! Występują jeszcze North Wind, Prawdziwe Perły, oba zespoły w repertuarze klasycznym, prawie bez instrumentów. Perły zaskakują nas spontanicznym wykonaniem nieprzygotowanej wcześniej piosenki. To się zwykle nie dzieje. Tym razem wystarczył jeden okrzyk publiczności: “Podaj mi banjo!” I już Misiek ożywił instrument, Muzyk wykonał partię basu, pozostali zaśpiewali... Od Artura Dziuka dowiadujemy się, że niestety nie będzie zespołu Bedos - grupy emerytowanych amatorów pieśni żeglarskiej z pobliskiego Goerlitz. Obiecuje, że niemiecka szanta zagości za rok. Trzymamy za słowo, Dziuq! Wreszcie klasa sama w sobie czyli Mechanicy Shanty. I all hands, czyli wszyscy razem znów żegnamy dostojny stary port...



Ale my nie żegnamy się wcale. Znów gra muzyka w piwnicznej izbie. Najpierw Northwind powtarzają swój koncert. Kto żyw, kto potrafi, włącza się w ten szantowy śpiew. Zresztą, kto nie potrafi - też się włącza. A potem znów Magdziar, znów oklaskami witany Szkot, znów niektórzy z Shantażystów. Znów rozmowy do rana. Znów tylko kilka godzin snu.


Rano budzi nas śmiech i wrzawa na korytarzu. Pospiesznie schodzimy na śniadanie. Jest jajecznica, ciepłe kiełbaski, chleb, pomidorki, kawa, z mlekiem i bez. Znów wszyscy razem: organizatorzy, artyści, sympatycy jednych i drugich, znów rodzinnie, szczególnie że między stolikami biega kilkoro małolatów.
Powoli się zbieramy, choć przed nami jeszcze długa droga. Szukamy pretekstów, żeby zostać tu jeszcze chwilę, dostarcza ich chociażby Dziuq kawką i ciastkami. Jeszcze chwila spędzona na rozmowie. Pożegnania, obietnice spotkań.


I ruszamy. Warszawo, przyjmij nas teraz równie miło, jak zrobił to Zgorzelec!



CDN - Warszawskie Inspiracje Szantowe już w październiku!

 

foto: zasoby organizatora
 




strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01. 09:17, 30.09.2010

Dodał: Cysiek   (napisanych komentarzy: 2)

Jak ja lubię Wasze relacje... ;) Czytając je bardzo łatwo przenieść się tam jeszcze raz, choć na chwilę. Do zobaczenia gdzieś w Świecie! :)

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.

twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio