szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Internacjonalizm...

wtorek, 22 maja 2012 Imieniny: Julii i Heleny

okiem bosmana: relacje | recenzje

relacje

Internacjonalizm praktyczny
(patronat szanty24)


Autor: Łukasz 'Scovron' Skowroński

15.10.2010, g. 14:29


Rzeszowskie Dni Kultury Marynistycznej dotychczas BYWAŁY międzynarodowe, choć była to międzynarodowość w ujęciu tradycyjnym, zasadzającym się na odwiedzaniu Podkarpacia przez zagranicę. XIV edycja DKM postanowiła wyrwać się z tego schematu i zaanektowała dla potrzeb krzewienia kultury morskiej królewskie miasto Lwów, które wbrew temu co mówią niektórzy, jest miastem ukraińskim.


Lwowska część Dni Kultury Marynistycznej rozpoczęła się od koncertu w popularnym klubie „Picasso”. Dobór wykonawców polskich stanowił tyleż nieprzypadkowy, co znakomity przegląd trzech znaczących nurtów pieśni o morzu funkcjonujących na naszym rynku. Ryszard Muzaj z Markiem Szurawskim zaprezentowali żelazną klasykę, największy aplauz wzbudzając brawurowym pokazem instruktażowym, unaoczniającym potomkom kozaków co można zrobić z łyżkami po zakończonym obiedzie. „Atlantyda” (nawiasem mówiąc – miło widzieć ich w tak doskonałej formie) pokazała mieszkańcom Lwowa dlaczego na stanie każdego szanującego się żaglowca powinien znajdować się przynajmniej jeden kontrabas. Zaś pełniący honory gospodarza DKM-u zespół Klang zdawał się być zaszczycony dziejącą się na bieżąco historią, na którą to okoliczność a’capella chłopaki zaśpiewali świetnie – zwłaszcza ja.


O tym, że sztuka śpiewania na głosy nie ginie wraz z przekroczeniem Sanu przekonał wszystkich zespół „Czarny Ostrów”, który na przemian wzruszał sercszczipitielnymi dumkami i podrywał z miejsc surowymi, soczystymi pieśniami o pracy (i o tęsknocie zapewne, choć głowy sobie za to nie dam uciąć. Moja znajomość ukraińskiego  kończy się na „Ty horyłko myła, sztosty z mene porobyła”). Miejsce „Czarnego Ostrowa” na scenie zajął nasz gospodarz – skrzypek Oleg, który swoim recitalem dopisał kolejny rozdział do dzieła „Instrumenty smyczkowe na pokładach starych żaglowców”.


Kontynuacją obchodów Dni Kultury Marynistycznej na tym trochę dalszym wschodzi był bankiet, w trakcie którego mogliśmy się przekonać, że miłość do żeglowania i opowiadania o morzu jest emocją absolutnie eksterytorialną, nie znającą pojęcia granic, wiz i paszportów.


Od niedzieli możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że DKM jest imprezą międzynarodową w każdym możliwym znaczeniu. Należy żywić nadzieję, że szanty nad Pełtwią rozbrzmiewać będą odtąd regularnie, a opowieści o żaglach i wodzie smakować będą co najmniej tak dobrze, jak pierogi z baraniną na lwowskim rynku.


Foto: Piotr Bułas
 


Nie ma jeszcze żadnego komentarza do tego artykułu. Bądź pierwszy.


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.

twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio