szanty24.pl > okiem bosmana > relacje > Chorzowski sprint na...
Autor: Kinga Wojciechowska
22.11.2010, g. 17:19

Już opadł pył po chorzowskiej Tratwie. Zwycięzcy wyłonieni, nagrody rozdane. Zanim jednak ogłoszono werdykt, mogliśmy jeszcze usłyszeć w konkursie 8 innych uczestników. A po nich - posłuchać koncertu gwiazd.
Novi i twardzi na scenie
Przedstawicieli młodego pokolenia reprezentował zespół Novi trenujący na co dzień w Pałacu Młodzieży w Katowicach. Zespół działa od 5 lat i śpiewa różnorodny repertuar. Od 2009 roku próbuje swoich sił w piosence żeglarskiej, z miłym dla ucha skutkiem. Co ciekawe, wzorem dla nich jest młodsza wiekowo grupa Ślązaczek - nagrodzona zresztą w konkursie. Novi są silnym liczebnie składem: 2 chłopców wśród 7 dziewcząt.
Do młodych zaliczymy także II Wachtę Mosiu - trzech chłopaków z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii z Gliwic. Chłopcy śpiewają szanty, żeglują. Tym razem wystąpili z jedną piosenką Morze, moje morze, akompaniował im na gitarze Wojciech Kloc. To było prawdziwe morskie śpiewanie: piosenka o surowym życiu na morzu tak została wykonana, że słyszeliśmy w niej trud i znój morskiej egzystencji. Ile w tym było planowanego działania - nie wiem. Niech ich jednak wychowuje morze. Szkołę twardą daje im na co dzień życie.
Zespół o bardzo długiej nazwie
Potem na scenie zrobiło się bardzo grzecznie, bo pojawiły się 2 dziewczynki i 4 chłopaków w granatowych mundurkach z IV Harcerskiej Drużyny Wodnej - Zastęp Spółka Posejdona z Rekinami. Dziewczyny na scenie były dla mnie zaskoczeniem - w kwestionariuszu wymieniono wyłącznie przedstawicieli płci męskiej. Zespół śpiewa od niedawna. Lubią to i chętnie ćwiczą. To dobrze, bo przed nimi jeszcze długa droga. Na razie tylko dość poprawnie odśpiewują popularne piosenki - na konkurs przygotowali utwory pióra Bogdana Kuśki - Brzeg Nowej Szkocji i Jasnowłosą. Opiekun zespołu nie ma jeszcze pomysłów na aranżacje, ale liczymy na to, że i one pojawią się z czasem, szczególnie, że zespół potrafi poruszyć publiczność, przynajmniej tę najmłodszą, podśpiewującą razem z nimi - nie wiadomo jednak, czy to zasługa ich wykonania, czy po prostu skocznej melodii refrenu…
Gdzie się podziały słowa piosenki?
Wraz z kolejnym zespołem wzrosła średnia wieku na scenie, choć ciągle jeszcze przed nami młodzi artyści: Shantażyści z Lewina Brzeskiego. Grupa powstała w 2009r. i już dała się poznać z bardzo dobrej strony. Doceniono ich na festiwalach szantowych w Charzykowach (III miejsce i nominacja do Shanties w Krakowie), Zgorzelcu (I miejsce ex aequo z Aurą Mesy), Gdańsku (II miejsce) i Ostrowcu Świętokrzyskim (III miejsce). Tym razem wystąpili w zredukowanym składzie - bez Marcina Mroza. W śpiewie i zapowiedziach lidera zespołu słychać wyraźnie inspiracje działalnością sceniczną Michała Doktora Gramatyki z Prawdziwych Pereł. Podobnie jak Perły, Shantażyści śpiewają a capella. Kwartet dzielnie stawiał czoła nowej scenicznej rzeczywistości (Marcin był ważnym głosem środkowym), jednak nie udało im się zachwycić jury. Panowie wyjechali z Chorzowa bez wyróżnienia, świadomi, że przed nimi jeszcze wiele pracy.
Nad tremą popracować z pewnością musi Wojciech Kloc, kolejny wykonawca. Już po pierwszej zwrotce drugiej piosenki zrezygnował z występu, ku zaskoczeniu zarówno publiczności jak i prowadzącego, gdyż Wojtek niejednokrotnie występował już na scenie - chwilę wcześniej akompaniował chłopcom z II Wachty Mosiu, a sam był 3-krotnym uczestnikiem Tratwy (1997-1999) i kilku innych festiwali. Obie piosenki, które wykonywał, sam napisał i skomponował.
Grupa trzymająca instrumenty
Dzięki skróconemu występowi Wojtka Kloca Grupa Trzymająca Ster z Poznania miała trochę więcej czasu na przygotowanie się do występu. Miało to znaczenie ze względu na bogate instrumentarium: od gitary, mandoliny przez różne rodzaje fletów, po szczególnie rozbudowaną sekcję rytmiczną: kastaniety, deszczowy kij, cajon, bodhran. Zespół wstępuje od dwóch lat, zwykle w 5-osobowym składzie. Tym razem zabrakło Piotra Jassowicza. Śpiewają własne kompozycje lub kontrafaktury do melodii tradycyjnych. Mogliśmy ich już usłyszeć na kilku festiwalach, m.in. rok temu na Tratwie i Szanta Claus, ale do tej pory nie zdobyli wyróżnień.
Soliści z Poraja
Po Grupie na scenie pojawił się solista z gitarą - Jarosław Jura, który prowadzi tawernę w Poraju koło Częstochowy. Wystąpił z repertuarem autorskim, dobrze dostosowanym do możliwości wokalnych: Żółta łódź, Dziękczynienie oraz z dwiema zapożyczonymi piosenkami: od Jurka Porębskiego wziął Regaty, a od Andrzeja Koryckiego - Gdy siedzę w tawernie. Od dwóch lat występuje na przeglądach. Namówili go znajomi, dla których grywa w swoim lokalu.
Zaraz po nim wystąpił jego znajomy, Komador Bartosz Błach. Zaczął mocnym kontrfakturowym akcentem: Obława Jacka Kaczmarskiego z własnym słowami Bartka - Na morze. A jednak zabrakło czegoś tej piosence - może mocnego O w refrenie, tych zaakcentowanych samogłosek o i a. Ale nie da się nie zauważyć, że Bartek stara się być wykonawcą charakterystycznym, choć inspiracje czerpie głównie z muzyki reggae i poezji śpiewanej. Nie brak w jego repertuarze nawiązań do szanty klasycznej czy twórczości Andrzeja Koryckiego. Bartosz pisze teksty i muzykę, sam z gitarą świetnie się broni, a właściwie zaprzyjaźnia z publicznością. Ciekawe, że rodzina widziała w nim prawnika a nie artystę i oczekiwała mądrych, poważnych decyzji. Presji uległ połowicznie: od dwóch lat studiuje zarządzanie, ale cały czas gra i śpiewa w tawernie Jarka Jury w Poraju.
Tratwą nie popłynęły tym razem dwie kapele, które zapowiadały, a następnie odwołały swój udział: Majtki Bosmana i Ciągle na fali.
Koncert gwiazd
Tak zakończył się przegląd. Po nim została już tylko śmietanka czyli koncert gwiazd. Rozpoczęło go osiem dziewcząt z zespołu Indygo, które z wdziękiem promują swoją pierwszą płytę. W Chorzowie zaprezentowały głównie klasyczne szanty, irlandzki folk, choć trafiło się i Hej żeglujże żeglarzu z repertuaru Maryli Rodowicz. Dominika Płonka niezmiennie dba o wysoki poziom wykonawstwa, przygotowując ambitne aranże 4-7 głosowe.
Dziewczynom nie ustępowali panowie z Ryczących Dwudziestek. Choć po oficjalnym koncercie czekał ich jeszcze występ w tawernie Stary Port, nie oszczędzali sił. Co prawda prowadzący dał im fory, uprzedzając ich występ smutną wiadomością o śmierci znanego kompozytora Henryka Mikołaja Góreckiego. Na początku więc zamiast, skocznych Hiszpańskich dziewczyn, usłyszeliśmy kilka nastrojowych ballad.
Przed ogłoszeniem wyników konkursu wystąpił jeszcze tercet męski Bez Paniki. Repertuar szantowy grany z rockowym zacięciem. Ciekawy eksperyment muzyczny.
Po występie zespołu Nok Rei, który okazał się zwycięzcą przeglądu, na scenę wszedł Andrzej Korycki - tym razem sam, bez Dominiki Żukowskiej. Krótki występ, chyba pod hasłem: Korycki blues.
Przedostatnią gwiazdą był także solista Chris Ricketts - wyjątkowo występujący sam. Zwykle gra i śpiewa w duecie z Markiem Willshire. Obaj pochodzą z Wielkiej Brytanii. Misją tych młodych chłopaków jest przybliżanie tradycyjnej muzyki ludowej międzynarodowej publiczności. Silnie związani ze swoim rodzinnym miastem Portsmouth, odwołują się także do jego marynistycznej przeszłości, śpiewając znane i zapomniane pieśni morza i szanty. Chris był w Polsce po raz pierwszy, ale podczas krótkiej podróży zdążył dać dwa koncerty: drugi już następnego dnia po Tratwie, w warszawskiej Tawernie Korsarz.
A na sam koniec na scenę weszli Mechanicy Shanty. Wystąpili ze stałym, niezawodnym repertuarem. Wyjątkowo Szkot na siedząco, bo kontuzja kolana nie pozwalała mu stać i wdzięcznie przytupywać podczas śpiewania.
Koncert zakończyło tradycyjne All hands - wszyscy artyści - demokratycznie - głos w głos gwiazdy i uczestnicy konkursu - żegnali dostojny stary port. Po czym wszyscy się rozeszli… a mnie zostały jeszcze słowa uznania dla Agnieszki Krajewskiej i (głównie) żeńskiej spółki organizatorów. Duża liczba zespołów na przeglądzie nie przeszkodziła w sprawnej organizacji koncertu. Mimo stresów - w końcu to konkurs, a dla niektórych ciężka praca przy realizacji dźwięku, świateł - na scenie, za kulisami panowała wesoła atmosfera, którą po kawałku dzielił się z publicznością prowadzący - Wojciech Harmansa, bliżej znany jako Muzyk - najniższy głos w zespole Prawdziwe Perły.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01. 15:40, 23.11.2010
Dodał: Lorka (napisanych komentarzy: 25)
02. 12:41, 23.11.2010
Dodał: bans (napisanych komentarzy: 1)
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Z serca Częstochowy - koncert charytatywny 05.12.2011 16:31Inicjatywa zorganizowania charytatywnego koncertu wyszła od muzyków...
Port Pieśni Pracy okiem binabik-a (2011-08) 22.09.2011 2:54„Widzę w Twoich oczach strach, powiedz czy to jeszcze miłość...