KOMUNIKAT!
Następujące dane są niepoprawne:
LOGOWANIE
Aby dodać komentarz
musisz się zalogować. Jeśli masz swój login i hasło zaloguj się aby korzystać ze swojego profilu. Jeśli chcesz się zarejestrować kliknij
TUTAJ. Jeśli zapomniałeś hasła, wypełnij
FORMULARZ.
strona 1 / 1 |
< pierwsza | poprzednia |
1
| następna | ostatnia >
Dodał:
felix
(napisanych komentarzy: 5)
A mnie się podoba!
Nowe wyzwanie, nowy pomysł w tej dziedzinie muzyki. Każdy gatunek ma przecież swój początek i swój koniec, a potem to tylko unowocześnienia różne interpretacje i inne style podobne do oryginału.
Tak też jest z szantami. To rzuca nowe spojrzenie, ale i nurtuje czy to tylko na pewno szanty.
Pożyjemy, posłuchamy.
Niech szanty będą z Wami!
Pozdro
Felix
Dodał:
grzywa
(napisanych komentarzy: 28)
Co chcecie od MUZYKI???
Nie dzielcie się na SEKTY, nie uzurpujcie sobie prawa do racji i znajomości szant.
SZANTY TO MUZYKA i każdy może ją odbierać w INNY sposób.
Szanty mogą być inspiracją np. dla zespołu FEEL i nikomu nic do tego.
Szanty niczym się nie różnią od bluesa, bo leżą na półce obok i każdy może po nie sięgnąć szukając MUZYKI.
Ideologia?
Jaka ideologia, jakie korzenie?
Nie podoba się? Nie słuchać!
Czystość gatunku? Przypomina mi to czystość rasy. Nie radzę być "muzycznym faszystą".:))
Dodał:
snakecatcher
(napisanych komentarzy: 1)
To ja może dorzucę coś od siebie "z punktu widzenia trupa kozaka" jak pisał Kaczmarski czyli z perspektywy zażartej fanki szant i Lao Che jednocześnie.
Początkowo informacja o tym że Spięty obnosi się z zamiarem nagrania płyty w klimacie szantowym spotkała się z moim uprzejmym zainteresowaniem. Pomyślałam nawet, że (biorąc pod uwagę wcześniejsze produkcje pod jego batutą) może to być dość ciekawy eksperyment... a potem całe to wrażenie padło kiedy przeczytałam jak Spięty argumentuje swoją wole stworzenia ów płyty. Mówiąc trywialnie... skończ waść wstydu oszczędź.
O ile bardzo lubię i szanuję Spiętego o tyle insynuacja że "nie ma dobrych szant" dotknęła mnie do żywego. Wpierw przez myśl jak wystrzał z karabinu przemknęło mi "Sikorski, Korycki, Muzaj, Porębski, Szurawski" (a za nimi paru innych autorów/wykonawców), by uformować się ostatecznie w afisz głoszący "Spięty zwariował". No ale zebrałam w sobie siłę by przeczytać wywiad do końca i... W momencie gdy doszło do fragmentu o "popowych przyśpiewkach" musiałam zrobić kolejną przerwę by przestać ryczeć ze śmiechu. Grzechem pierworodnym jest mieszanie pieśni pracy z pieśniami kubryku i wrzucanie ich do jednego worka. Ale rozumiem - nie każdy musi interesować się historią i nie każdy został w pełni uświadomiony. Pozatym ("Boże chroń Królową!") nie wyobrażam sobie w dzisiejszych czasach śpiewania szeroko pojętych "szant" w klimacie innym niż ognisko lub atmosfera ogólnego rozbawienia. "Nie ma już liniowców na La Manche" i "Nie śpiewa już nikt jak szantymen"! Jedyne co nam pozostało to nucić pod nosem "W górę szmaty" wybierając fał na omedze, bo dla nielicznych zarezerwowany jest przywilej robienia tego samego na jachtach pełnomorskich. Zresztą i tam też wygląda to już inaczej, o czym wszyscy dobrze wiemy. Pozatym (och uczepiłam się tej historii) kogo tak w gruncie rzeczy kiedyś obchodziło na ile dobre jest wykonanie? Śpiewał głośno, do rytmu i nie przynudzał to się nadawał na szantymena. Dzisiaj królują pieśni kubryku i powiedzmy piosenki ogniskowe o tematyce żeglarskiej, ale jakoś nie spotkałam się z żeglarzem któremu sprośne przyśpiewki i wpadające w ucho melodie psuły radość śpiewania "szant". Idąc na jakiekolwiek szantowisko bądź siedząc po całodziennym pływaniu przy ognisku ze znajomymi mam w zamiarze się rozluźnić, czasem trochę zamyśleć, ale przede wszystkim dobrze bawić. Poskakać, pośpiewać, pokrzyczeć i pośmiać się. Do taklowania sprzętu, szorowania pokładu czy łatania dziur w burtach nie jest mi potrzebny utwór głęboko filozoficzny z melodią na miarę Vivaldiego i zawartym w nim życiowym mottem, tylko coś łatwego, przyjemnego, z rytmem i daj Bóg zbereźnego żeby się było z czego pośmiać... Owszem w "szantach" jest miejsce na nostalgię, tęsknotę za domem i rozmyślania o portach, ale nie ma miejsca na przesadne filozofowanie. Zresztą sami wyobraźcie sobie szantę w której bosman stoi z batem nad wykończoną załogą i śpiewa z zadumą w głosie "Być albo nie być oto jest pytanie..." a cała załoga na to "Ciągnij!!!" i wiosłują tak aż do kolacji. Boję się, że Spiętemu wyjdzie z tego coś właśnie w ten deseń. Przekombinuje zarówno z tekstem jak i z muzyką robiąc coś na kształt przeraźliwej parodii. A już zupełna trwoga mnie ogarnia gdy pomyślę, że w tym całym "oddawaniu szantom ich ducha" zapomni o duchu oceanu, wiatru i białych żagli, które powinny się w każdej szancie czy pieśni kubryku znaleźć na pierwszym miejscu.
Będąc w jego skórze ostrożna bym była też z tym "uładzonym nurtem", szczególnie dzisiaj kiedy szantami nazywa się każdą piosenkę z "morzem" w tekście... Z jednym się jednak muszę zgodzić - Spięty robi prowokację (w jego przypadku nic nowego). Tak samo prowokacyjne były Gusła, tak samo Powstanie Warszawskie i równie innowacyjny był Gospel. Spięty znów stara się "Utopić naszą utopię"*... zapomina tylko, że nie jest łatwo utopić żeglarza, więc w tym przypadku pomysł może się nie przyjąć... chociaż może tym razem nie doceniam jego geniuszu...
Pozdrawiam
Wciąż dotknięta do żywego Kasia "zmora" Morawiec (od niedawna też "snakecatcher")
*Fragment prowokacyjnej/innowacyjnej (a jakże) piosenki Hydropiekłowstąpienie z płyty "Gospel" autorstwa Lao Che
Dodał:
simon
(napisanych komentarzy: 83)
Wiesz Mn-ku Hubert "Spięty" Dobaczewski już coś tam w świecie muzyki osiągnął a teraz chce coś zrobić w świecie tzw. szant ( a dokładnie piosenki żeglarskiej) Tym, że chce coś zrobić to już w dużym stopniu wygrywa... Gdyż jak powiedział Napoleon "Głos jednego krzyczącego jest ważniejszy niż tysiąca cichych". PRAWDZIWA SZTUKA NIE ZNOSI SZUFLADEK!!!
Dodał:
Dziadek Władek
(napisanych komentarzy: 703)
"Szantowa produkcja":-( Czy jest ktoś taki, kto ją zna - w całości?
Opierałem się pisząc komentarz na tym, że jest żeglarzem - jak podaje żegluje od 20 lat.
Siłą rzeczy - opierając się na moich "doświadczeniech" z Forum Szantymaniaka, MUSIAŁ się o tą "szantę" jakoś otrzeć. Może właśnie o zespoły, które już 20 lat temu śpiewały. No i ktoś go "zaraził" tym żeglowaniem - i być może "szantą".
Jeżeli "popowe przyśpiewki" to część "szantowej produkcji", to faktycznie trzeba sie uśmiechnąć.
Wspomniana jest w artykule przez niego tylko jedna piosenka - "Cztery Piwka" Jerzego Porębskiego, i to z "lekko" zmienionymi słowami (czasem zresztą tak ją śpiewają na widowni). Opisująca najprawdziwsze zdarzenie:-)
Czyżby to właśnie była owa "popowa przyśpiewka"?
Bo SZANTĄ ta piosenka zapewne nie jest:-) Zresztą nie będę się spierał - niech zostanie "popową przyśpiewką" - jakoś mało ważne w ostatnim czasie dla mnie zrobiło się określenie "szanta".
Dodał:
mn
(napisanych komentarzy: 86)
Zawsze fajnie, jak ktoś się interesuje szantami. Wbrew pozorom wychodzą z tego nawet fajne rzeczy (jak "Rogue's Gallery" w znacznej części). Ale chłop z pewnością nie zna całej szantowej produkcji, która jest bardzo różnorodna, a "popowe przyśpiewki" to tylko pewna jej część. Już nie mówiąc, czy na pewno wie, co oznacza słowo "szanta"...
Dodał:
Dziadek Władek
(napisanych komentarzy: 703)
:-)
Nie znam - nie szukam specjalnie nowych wrażeń, ale...
Może odpowiem tak jak Simon - "Wyjdzie coś niestrawnego to nic mnie nie zmusi do słuchania tego" i jak on: "Nie śledzę jakoś wybitnie dokonań Lao Che "
Ani mnie specjalnie ziębi ani grzeje.
Nie jestem znawcą polskiej czy też "zachodniej" muzy :-( - ale jak widać są tacy, którzy potrafią się dwoić i troić; chylę swoje bardzo wysokie czoło.
Pisze mn: "on chyba nawet nie wie, jak śmiesznie brzmi, kiedy zapowiada "przywrócenie szantom czaru" "
Czy naprawdę ktoś ma "patent" na to przywracanie "szant Mazurom"?
Szant - czy też żeglarskich i turystycznych, a nawet tak wyśmiewanych "biesiadnych" piosenek? Bo przecież takie się tam śpiewa - czy też jest inaczej?
„On”… To znaczy kto – kolega? Jeszcze zostaje protekcjonalne poklepanie po plecach:-)
Pisze Kamil:
"gościu chyba w życiu nie był na festiwalu - skąd on czerpie tą wiedzę, chyba z YouTube"
Nie wiem - może był - a może nie...
YouTube?
Dlaczego nie?
Tak często widać wsadzone do wypowiedzi przykłady z tego "YouTube". I jakże często można znaleźć przykłady koncertów – tych dobrych i tych gorszych. I to wsadzane tam przez – festiwalowych gości:-) – dziesiątkami. Czy naprawdę nic nie przekazują, nic nie pokazują? Czyżby ktoś specjalnie puszał w tych clipach z koncertów i festiwali piosenki „od tyłu” i zniekształcał sylwetki wykonawców, chcąc ich ośmieszyć? Pewno trzeba by z tym do prokuratora:-)
Zastanawiałem się kiedyś nad tym, co na Forum Szantymaniaka pisano o „szantach” i ich wykonawcach – tylko ten, co żegluje potrafi zaśpiewać, potrafi zrozumieć, potrafi ułożyć tekst… Sam brałem (o zgrozo!) udział w tych mądrych dyskusjach.
Ten, kto żegluje…
Opieram się na artykule Doktora: „Tak, od 20 lat żegluję, co roku jestem na Mazurach.”
Jeżeli to nie jest zwykła blaga – czy nie ma prawa zaśpiewać tych „szant”? Nie rozumie ich i nie zrozumie, bo nie jest żeglarzem? Jak to nie jest?
20 lat pływania to szmat czasu. Przecież nie każdy śpiewający „szanty” czy „szantomazurki” może się takim stażem pochwalić, szczególnie jak sam ma niewiele więcej lat. No – ale przecież mógł już czyścić zęzę własną pieluchą:-) – bez urazy i pod „żadnym adresem!!!
Żenujące wykonania – mówi Hubert Dobaczewski… Kolejne – przy butelczynie, przy ognisku ujdą, ale najważniejsze (jak może tak mówić Pan Dobaczewski!:-) ) na koncercie w Sztynorcie czy Giżycku…
Uśmiechnąłem się pod wąsem – jak Pan Hubert Dobaczewski śmie!
Niech sobie spokojnie pływa następne 20 lat – i jak to pisze Kamil: "rence precz od szant"!!!!!!!:-)
A znawcom tematu, obrońcom „szantowej twierdzy” i wspaniałym żeglarzom dedykuję – piosenkę znalezioną na YouTube właśnie:-)
[link]
Z uśmiechem oczywiście:-)
Dodał:
simon
(napisanych komentarzy: 83)
Kamil a ja jestem ciekawy. Wyjdzie coś niestrawnego to nic mnie nie zmusi do słuchania tego... A mogę będzie coś ciekawego? Nie śledzę jakoś wybitnie dokonań Lao Che (patrz nie znam zadnej Ich płyty w całości) ale z tego co słyszałem jest to bardzo interesujący zespół nie bojący się wyzwań i mieszający różne inspiracje. Pozdrawiam
Dodał:
KAMiL
(napisanych komentarzy: 13)
uchowaj Neptunie...
"rence precz od szant" - zwłaszcza po tym, czego wysłuchałem
gościu chyba w życiu nie był na festiwalu - skąd on czerpie tą wiedzę, chyba z YouTube
Simon proszę Cię... ja się boję... :)
Dodał:
simon
(napisanych komentarzy: 83)
Michał jeżeli wielu muzyków z poza szant dookoła ciągle powtarza, że coś jest nie tak jak ma być w naszych szantach to może warto się nad tym zastanowić a nie przyjmować pozycji "oblężonej twierdzy". Ja osobiście bardzo się cieszę, z pomysłu "szantowej" płyty Huberta Dobaczewskiego.
Dodał:
mn
(napisanych komentarzy: 86)
No nie - on chyba nawet nie wie, jak śmiesznie brzmi, kiedy zapowiada "przywrócenie szantom czaru" :)
strona 1 / 1 |
< pierwsza | poprzednia |
1
| następna | ostatnia >
UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy
reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.