szanty24.pl > ocean wiedzy > z wiatrem > archiwum > Wspomnienie o Johnnym...
Autor: Violetta Daniela Pastwa
28.10.2009, g. 12:08

W tym roku odszedł nagle, jak to mówią ludzie morza - na wieczną wachtę, wspaniały szantymen, a przede wszystkim człowiek, Johhny Collins. Dzisiaj wiem, że miałam wielkie szczęście poznać Go, podziwiać i próbować zrozumieć. Było to na początku tego, gdy poznawałam tę muzykę. Dzisiaj z perspektywy czasu uważam, że właśnie poznanie tego wspaniałego wykonawcy pozwoliło mi zrozumieć specyfikę tej muzyki. Stał się dla mnie niedoścignionym wzorem.
Johnny’ego Collinsa spotkałam po raz pierwszy podczas Koncertu Zaduszkowego w Kielcach w 2007 roku. Koncert to był specjalny, występowało wielu wykonawców solo i w zespołach. Wspominam ten koncert bardzo dobrze, bo dobór występujących zespołów w tym przypadku przekonał mojego męża do szant. Wcześniej – może nieco niefortunnie – zabierałam go na rozmaite występy w trójmiejskich tawernach i tam – ku mojemu ubolewaniu – nie odnalazł tego, co by mu odpowiadało.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności postanowiliśmy pojechać na wspomniany koncert zaduszkowy. Magnesem oczywiście była dla mnie świadomość, że wystąpi tam Johnny Collins. Marzyłam o tym żeby usłyszeć prawdziwego szantymena. Rzadkość to u nas, w zasadzie użycie słowa szantymen w przypadku polskich wykonawców jest pewnego rodzaju nieścisłością. Szantymen to wszak zawód, a tego zawodu już się – z braku wielkich żaglowców napędzanych żaglami i siłą ludzkich mięśni – nie uprawia. Nasuwa mi się pewne podobieństwo – być może zabrzmi to nieco zgryźliwie – do pewnego wyświechtanego określenia „wierzący niepraktykujący”, dość często używanego przez osoby, które swoją przynależność chciałyby w jakiś sposób określić, zaznaczyć.
Nie pomnę już w którym momencie koncertu pojawił się na scenie Johnny, pewnie pamiętają to dokumentaliści. Ja opowiem o swoich wrażeniach. Na scenę wyszedł skromny człowiek z białymi włosami i długą brodą, wiekowy, w T-shircie i rozpiętej koszuli w kratę oraz w jeansach. Zwyczajnie, bez jakiegoś specjalnego zaznaczania, że jest kimś niezwykłym. Pamiętam, że zrobiło na mnie wrażenie to, iż stanął przeszło metr za ustawionym statywem mikrofonu. Jednak gdy zaśpiewał widzowie poczuli moc jego śpiewu. W kuluarach, w przerwie, czy po koncercie w gronie znajomych uknuliśmy nawet pewną teorię. Porównywaliśmy zaśpiew i moc dźwięków wydawanych przez Collinsa do pochodzącego z jakiś rejestrów czołowych, o wielkiej mocy. Tym samym wydał nam się tak niesamowity, jak z pewnością zachwycałby nas magnetyzujący dźwięk jakiegoś morskiego płetwala. Magia.
All hands na zakończenie koncertu pokazywało jego uśmiech i dobroduszne podejście, nawet jeśli ktoś „zawył nierówno”. Widać było, że cieszył się ze świetnego odbioru publiczności i wspólnego śpiewania. Po koncercie odbyło się after party w hotelu. Oczywiście przybyliśmy tam chętnie, by porozmawiać ze znajomymi i nowo poznanymi osobami. Wśród tych osób był Johnny Collins. Nie miałam śmiałości – czego pewnie mogę żałować – że wtedy nie porozmawiałam z nim osobiście. Obserwowałam jednak jak dobrze się czuł rozmawiając z innymi. Bardzo mi się podobało, gdy przy jego stole pojawiali się różni wykonawcy i wspólnie z nim śpiewali. Myślę, że chcieli jak najwięcej skorzystać z przebywania blisko mistrza. Miło było patrzeć jak świetnie współbrzmieli z Izą i Maćkiem (Flash Creep), a jednocześnie jawił się w tych scenach niczym dobry ojciec ze swoim dobrotliwym spojrzeniem. Pozostałam pod wielkim wrażeniem jego osobowości i skromności.
Kolejne spotkanie miało miejsce w lipcu 2009 roku, gdy wybrałam się na koncert przy sopockim molo. Wtedy Johnny Collins wystąpił z wieloma innymi wykonawcami. O tym możecie przeczytać w dalszym ciągu wspomnień na Portalu www.szantymaniak.pl - szantymaniak.pl/index.php
Gdańsk, sierpień 2009 r.
Na zdjęciu Johhny Collins podczas koncertu w Sopocie (2009) - Barbara Ciechanowska "Mrufa"
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01. 01:16, 02.11.2009
Dodał: Synchro (napisanych komentarzy: 9)
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >