Autor: Marietta Stefaniak

W sondzie prowadzonej w portalu szanty24.pl bezdyskusyjnie zwyciężył tyski "Port Pieśni Pracy". Czy to znaczy, że rzeczywiście jest on imprezą, najbardziej wartą polecenia "szantowym neofitom"?
Nic podobnego - mówi Michał Gramatyka, dyrektor artystyczny tyskiego festiwalu -
wyniki sondy należy traktować co najwyżej jako dobrą zabawę. Tyski festiwal to tylko malutkie wydarzenie na szantowej mapie Polski. Owszem, staramy się przygotować każdego roku coś miłego dla każdego ucha, jednak daleko nam do krakowskich "Shanties", wrocławskich "Szant", czy obudowanego latami tradycji łódzkiego "Kubryku".
Gdybym to ja miał komuś "nowemu" polecić szantową imprezę, bez wątpienia postawiłbym na Wrocław i Kraków - dodaje Gramatyka -
tam można zapoznać się z wszystkimi nurtami naszej muzyki, te festiwale są "imprezami kompletnymi" zarówno od strony organizacyjnej, jak i artystycznej.
W ankiecie prowadzonej w zeszłym tygodniu tyskie PPP otrzymało 39% głosów. Na kolejnych miejscach uplasowały się krakowskie "Shanties" (17%), łódzki "Kubryk" (12%) i "Szanty we Wrocławiu" (10% głosów).
Fot. "Stary Szmugler" na tyskim PPP - Basia Adamek - Podbeskidzka Grupa Fotograficzna