szanty24.pl > ocean wiedzy > z wiatrem > archiwum > Starej "Zęzy" czar?

niedziela, 5 lutego 2012 Imieniny: Agaty i Adelajdy

ocean wiedzy: z wiatrem | historia | różności

z wiatrem

Starej "Zęzy" czar?


Autor: Michał Gramatyka

28.01.2009, g. 23:39


Michał Nowak, redaktor portalu szantymaniak.pl, zamieścił w serwisie youtube.com kilka filmów sprzed 15 lat. Dokumentują one mniej i bardziej znaczące szantowe wydarzenia. Jeden z klipów zainteresował mnie szczególnie - przedstawia atmosferę "Starej Zęzy", sztynorckiej tawerny zlikwidowanej z początkiem XXI wieku.

 

Nie ma chyba mazurskiego żeglarza, który nie znałby "Starej Zęzy". Położona w budynku stajennym przy Pałacu Lehndorffów, nieopodal portu jachtowego nad Jeziorem Sztynorckim, stanowiła miejsce spotkań mazurskich "wilków morskich". Rozśpiewane, roztańczone towarzystwo, często także rozpite - przeważnie lokalnymi wyrobami przemysłu browarniczego. Tawerna miała w sobie jednak to "coś" - magnetyczną atmosferę przyciągającą żeglarzy za każdym razem gdy cumowali w Sztynorcie.

 

Dziś w pałacu swoje gościnne podwoje otwiera przed podróżnymi hotel "Sztynorcka Gospoda". W miejscu niegdysiejszej tawerny znajdziecie piwniczkę z winem. I tylko toasty żeglarzy "za starą Zęzę" przypominają tamte czasy.

 

Atmosferę "Starej Zęzy" prezentuje poniższy film.

 

 

Ile niegdysiejszych nas pozostaje w nas po latach? Czy dzisiaj wchodząc do "Starej Zęzy" czułbym się w niej równie dobrze jak kiedyś? Czy gdyby dziś ktoś odtworzył tamtą atmosferę, "Stara Zęza" miałaby powodzenie równe temu sprzed lat? Śmiem wątpić... Ze "Starą Zęzą" jest moim zdaniem nieco podobnie jak z namiotami rozbijanymi na bomie Omegi, jak z "luksusowymi" Wenuskami, którymi do dziś zachwyca się mój Ojciec. Jak z keją w Popielnie, przy której nie wolno było cumować, bo stróż wyzywał od wszystkich diabłów ("wyp... to jest Polska Akademia Nauk!"). To wszystko było, minęło, zostało tylko wspomnienie...

 

Fot. znalezione w necie... "Stara Zęza"


strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01. 21:28, 02.02.2009

Dodał: andrzejek72   (napisanych komentarzy: 2)

a mnie sie wydaje, że w tym konkretnym przypadku nie ludzie się zmienili (ogół żeglarzy mam na mysli)tylko otoczenie. Od kiedy Sztynortem zawładnęła Tiga z róznych powodów zaczęli tam zjeżdzac "inni" żeglarze. Tacy, co to nie sprzątają jachtów po sobie (bo sprzątanie w cenie czarteru albo za dodatkowe 5 dych) a o "dobrej praktyce" w ogóle nie słyszeli. Ci nie tylko, nie potrafili sie tak bawić ale co gorsza czesto w ogóle nie umieli pływać. "Warszafka" w najgorszym wydaniu. Niech się nie obrażają porzadni mieszkancy stolicy bo nie ich tu mam na mysli. Mam nadzieje, że to jest jasne. Wiec tzw. "normalni zeglarze" zaczeli Sztynort omijac szeeeeerokim łukiem. Pomijajać fakt, ze przez kilka lat praktycznie nie mozna było tam przycumowac bo wiekszość kei była zajeta Krakusami i Fortunami a reszta i tak zarezerwowana. Tak wiec komu miala słuzyć Zeza w tamtym wydaniu?
To nie my się zmienilismy (choć pewnie troszkę tez, bo pare lat przybyło) tylko otoczenie. A swoją drogą wyobrażacie sobie teraz takie balangi w nowej Zezie? Ja nie i wcale nie żałuje. Gdzie indziej sobie pogram i jakoś chetnych do biesiady prawie nigdy nie brakuje

02. 00:46, 31.01.2009

Dodał: kowal   (napisanych komentarzy: 70)

Pucios!!! Nawet nie wiesz, jak masz rację!!! Widocznie już nie ma po prostu takiej potrzeby.Minione klimaty powstawały z potrzeby bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, rozmowy, wspólnego pośpiewania, pobycia z sobą itp. Dziś umiejętność rozmowy zanika, bo budowanie zdań złożonych, używania podmiotu, orzecznia, przysłówków, zaimków czy przydawek jest nieptrzebną stratą czasu. Dziś porozumiewamy się przy pomocy piktogramów. Rozmowę zamieniono na mailowanie gubiąc "ę" i "ą". Na jachcie może nie być szekli na zmianę, ale laptop...być musi!!! Czy to źle? Nie! Po prostu tak jest. A zmiana "Zęzy" na piwniczkę winną jest tylko znakiem czasu. I obrażanie się na zmiany, to tak jakby mieć pretensję do słonia, że ma trąbę! Na szczęście są jeszcze przytulne miejsca, gdzie zawsze można się umówić na oglądanie zachodu słońca w kameralnym gronie kilku jachtów. A jak się umówić? Oczywiście ... mailowo!!
Pozdrawiam
Kowal

03. 22:43, 29.01.2009

Dodał: Pucios   (napisanych komentarzy: 6)

Uważam, że nie klimat skończył się z zamknięciem "Starej Zęzy", ale skończył się razem z nowym żeglarstwem i z nową kulturą jaka się wytworzyła. Jeśli by ludzie chcieli, to by stworzyli jeszcze lepszy klimat niż w "Starej Zęzie", jakby im na tym po prostu zależało

Pozdrawiam serdecznie

04. 22:38, 29.01.2009

Dodał: kowal   (napisanych komentarzy: 70)

Za szybko...! Za prędko ten czas za..suwa!! Jeszcze tak niedawno ( ...20 lat?) odbywał się "Mazurski rejs żeglujących bardów". Na "Samancie" Kowal, na "Dziabczyku" i " Chatifnacie" 4 refy, Gooro, Krzyś Siemieński, Andrzej, Ania Sojka z nieżyjącym Szymkiem i wielu innych. Dopłynęliśmy do Sztynortu, gdzie ugoszczono nas w ZAMKNIĘTEJ jeszcze, na kilka dni przed pierwszym otwarciem piwnicy, która potem stała się "Zęzą". Tam to właśnie,innym razem, gdy na prośbę braci żeglarskiej zagrałem przy piwnym stole MOJĄ, autorską "Samanthę", pewien nasztormowany nieco uczestnik zabrał mi gitarę, mówiąc że nie mam pojęcia jak się gra "Samantę" i mam ogromne szczęście, że autor piosenki mojej wersji nie słyszy. I pokazał mi jak się powinno grać moją "Samanthę". Wzruszony jestem do dziś tą historią, bo nagle wtedy zdałem sobie sprawę, że staję się ... klasykiem! Pozdrawiam wszystkich fanów atmosfery "ZęzoweJ". A na współczesną rzeczywistość nie ma się co obrażać. Odchodzą powoli starzy żeglarze, dla których etyka coś znaczyła, odchodzą stare klimaty spotkań przy żeglarskich ogniskach, czy stołach. Odeszła i stara "Zęza" wyparta przez MP3-jki, komórki i srajpody. Tak po prostu jest...
Kowal

05. 10:36, 29.01.2009

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Sprostowanie - M.Szurawski nie uczy na tym filmiku japońskiego - to tylko piosenka o rybkach... Po co łzy, po co płacz... Po prostu mi się spodobała:-) - chyba właśnie te słowa.

06. 10:04, 29.01.2009

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Obejrzałem film – obejrzałem wszystkie filmy wstawione przez Michała Nowaka na tym portalu:-)
Jest ich dość sporo.

Filmy sprzed 15 lat – fajnie, że ma do nich „dojście” – trochę zazdroszczę tym, którzy mieli wtedy kamery i mogli sobie filmować. Moja (a w zasadzie syna) kamera była ogromną paką i trudno było by nią wymachiwać w takim tłumie.
Z uśmiechem i mieszanymi uczuciami przyglądam się starej „Zęzie” – z 93 roku.
Aż dziw, ze to nagranie pojawiło się właśnie teraz – sporo sobie gdzieś przeleżało. Ciekaw jestem, kto jest autorem tego nagrania - zapewne jakiś żeglarz...

To środa, 07.07; początek wakacji – i początek wakacyjnego „szału” na wodzie. Środa – i początek czwartku..
Kilkoro dorosłych – i spuszczona ze smyczy, rozśpiewana młodzież i dzieci – bo inaczej ich nie można nazwać. I – morze piwa…

A rano - pewno na wodę – nareszcie na wodę.

„Natomiast nadużywanie alkoholu, niewątpliwie występujące, nie jest chyba osobliwością tylko jachtingu w porównaniu do załóg innych jednostek pływających. Dane dotyczące naszej żeglugi profesjonalnej obrazujące prawdopodobnie tylko wierzchołek tej "góry lodowej" przytacza E.Jabłoński . Specyfiką natomiast jachtingu jest mniej wyraźna granica między wachtą i odpoczynkiem, co w przypadku picia alkoholu czyni jego skutki groźniejszymi.” [link]

W 1993 roku było 13 (!) wypadków jednostek pływających na morzu – ile na śródlądziu?

Często właśnie z takiego powodu – zabawa – długo w nocy, zwykły kac albo jeszcze sporo „procentów” w organizmie…
Załączony film doskonale to obrazuje. Może będzie – ku przestrodze?
Klimat „tawerny” to jedno – a skutki tego klimatu to drugie.
Ileż takich właśnie opowieści można się nasłuchać – o wypitych piwach, opróżnionych butelkach – o tym, jak było „super”…

A filmy wstawiane przez autorów na youtube?

No cóż – nie grzeszą jakością.
Osobiście zrezygnowałem z tego – wstawiłem je tylko dwa; jeden z pobytu Krzysztofa Malinowskiego – z prywatnego mieszkania czy też inaczej – z „pokładu M/S Marcinkowski” [link] i drugi – z nauki japońskiego przez M.Szurawskiego [link]
Bardzo kiepskie – i żałuję, że to zrobiłem. Więcej można zaszkodzić jak „pomóc”.
Zresztą ich oglądalność jest znikoma.

Byłem kiedyś na koncercie Andrzeja Koryckiego i Dominiki Żukowskiej, w Starym Porcie w Chorzowie.
Usłyszałem ze sceny prośbę – taką cicha i pewnie zlekceważoną:
Schowajcie te komórki, proszę. Robicie filmiki, wstawiacie na youtube… Kiepskie filmiki…
Czy Andrzej miał rację? Jak dla mnie – tak.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio