KOMUNIKAT!
Następujące dane są niepoprawne:
LOGOWANIE
Aby dodać komentarz
musisz się zalogować. Jeśli masz swój login i hasło zaloguj się aby korzystać ze swojego profilu. Jeśli chcesz się zarejestrować kliknij
TUTAJ. Jeśli zapomniałeś hasła, wypełnij
FORMULARZ.
strona 1 / 1 |
< pierwsza | poprzednia |
1
| następna | ostatnia >
Dodał:
Krzysztof Malinowski
(napisanych komentarzy: 88)
Przyznam, że jestem "lekko zszokowany". Lecąc do Polski wiedziałem, że spotkam ciekawych i miłych ludzi, ale to co mnie tam spotkało przeszło najśmielsze oczekiwania. Wszyscy jesteście wspaniali i mam u Was ogromny dług wdzieczności. Przyjęcie z jakim się spotkałem potwierdza tylko, że miłośnicy żeglarstwa, szant i piosenkki żeglarskiej to wyjątkowy "klan". To ludzie wrażliwi i oddani swojej pasji. Serdeczne dzieki dla Dziadka Władka i Irenki za goscine, za miły wieczór z gitarą, pyszną szarlotką i polskim bigosem. Wielki dług wdzięczności mam tez u Ciebie Waldek10, wszak to Ty sprawiłes, że zaistniałem w necie i dzieki temu moge Wam dziś grac i śpiewac.
Ściskam Was wszystkich...!
Krzysztof
Dodał:
Dziadek Władek
(napisanych komentarzy: 701)
Waldek10 napisał:
" Zazdroszczę tym, którzy Go spotkali, z którymi rozmawiał. "
A masz czego, Waldku...
Mogłem Krzysztofa poznać już dużo wcześniej, na Shanties... Nie mam jednak zwyczaju podbiegać do kogoś i „naciągać” na rozmową - przed lub po występie.
Może - po prostu los o tym zadecydował?
Za to teraz "nagadałem się" z nim - ale i tak zbyt mało...
Ciekaw jestem jego wrażeń - takich "po czasie" z pobytu w Polsce. Nie tych z "ukłonem" - bo tak wypada...
Czasem wydawało mi się, że pomimo uśmiechów i wielu wyciągniętych rąk czuł się lekko samotny...
Uśmiechnąłem się, jak pokazał mi swój paszport - POLSKI paszport:-)
Teksty, muzyka, śpiew - to jedno.
Człowiek - to drugie.
Żałuj, Waldku...
Ale - może Krzysztof jeszcze zawita do Polski?
Tylko my - Ty i ja....
Cóż - czas szybko upływa.
Pięknie o nim śpiewa Krzysztof - ale chyba próżno szukać tej piosenki w necie...
A już jego własnej opowieści o tym, co zawiera ta piosenka - nie znajdziemy na pewno...
Ją trzeba usłyszeć - od NIEGO.
W Browarach zadedykował mi swoje "Porąbane szczęście":-) - to zaszczyt.
A na drugi dzień - zadedykował to SZCZĘŚCIE - PORĄBANE - mnie i ICE!
Podarował – kawałeczek Szczęścia, takiego zwykłego, nie „porabanego”:-)
Szkoda, że nie mogłeś być razem z nami, Waldku....
PZDR
Niestety - nie mam zdjęć z jego występów; robiłem je aparatem Krzysztofa i odleciały - do Kanady..
Może - część z nich kiedyś zobaczę?
Na dodatek „skończyła się bateria” w jego aparacie – a ja zapomniałem swojego, myśląc tylko o spotkaniu…
Wszak internet skraca drogę w obie strony - do małej chwilki:-)
Najbardziej ucieszył mnie wczoraj telefon - o 23;30...
Władek - jestem już w domu.
Zasnąłem spokojnie.....
Dodał:
Waldek10
(napisanych komentarzy: 1)
Bardzo sie ciesze Doktorze z tej informacji o Krzysztofie. Mam kilka powodow, aby wyrazic swoje zadowolenie. Pierwszy i najistotniejszy powod to. ze z tworczoscia Krzysztofa zetknalem sie w roku 2003, a wlasciwie z jego pierwsza plyta "Gdzies na wielkim morzu". Na popoularnym komunikatorze PalTalk zalozylem pokoik "Mazury Woda Wiatr Zagle Szanty" (istnieje do dnia dzisiejszego) zebralem grono przyjaciol i pierwszymi prezentowanymi szantami byly wlasnie utwory z tej plyty. Krzysztof udostepnil cala plyte, dziekowalismy mu za to wpisami na jego poprzedniej, juz nie istniejacej stronie w sieci. Po jakims czasie strona zniknela, a wraz z nia Krzysztof. Z jakim wielkim zdziwieniem po kilku latach czytalem maila, ktorego nadawca byl Krzysztof. Pisal w nim, ze przebywa w Kanadzie, ze dalej spiewa i tworzy. I tak zaczela sie moja przygoda z jego tworczoscia. Na Forum Szantymaniaka probowalem odswierzyc postac Krzysztofa, ale bez wiekszego zainteresowania. Wskazywalem miejsca w sieci, gdzie mozna cos znalezc na jego temat. I oto Krzysztof Malinowski w kraju, mialem cicha nadzieje spotkac sie z nim w Tychach. Wiem, ze pochodzi z tego samego regionu co ja. Zazdroszcze tym, ktorzy Go spotkali, z ktorymi rozmawial. Pozdrawiam Ciebie Doktorze, Krzysztofa, Dziadka Wladka i IKE oraz cala moja zaloge z "MWWZS"
Dodał:
Dziadek Władek
(napisanych komentarzy: 701)
"Tłusty czwartek" naprawdę okazal się TŁUSTY:-)
Nie tylko dlatego, że pączki czekają...
Okazuje się, że Krzysztof zgotował nam niespodziankę - na "Poddaszu" u Andrzeja Koryckiego nagrał wspaniałą balladę.
Posłuchałem jej - i jakoś tak ciepło mi się zrobiło...
Nie pamietam regulaminu - ale chyba nie można wstawiać odnośników do innych stron.
Cóż - zaryzykuję "zmycie głowy", ale - odwiedzcie "Poddasze".
Posłuchajcie Krzysztofa:-)
[link]
I czekam sobie spokojnie na spotkanie w Browarach a może trochę "niespokojnie"?
Dostanę od Doktora po uszach?
Ale jeżeli - to i tak warto było tą wiadomośc posłać w świat"!
Miłego dnia:-)
Dodał:
IKA
(napisanych komentarzy: 98)
Parę lat temu mój wspaniały Przyjaciel chcąc uprzyjemnić mi życie pozbawione marzeń zaczął podsyłać mi na maila nagrania szant i innych utworów "okołowodnych". Jednym z pierwszych był "I tylko wiatr". Nie wiedziaałm kto śpiewa, nie wiedziałam kto jest autorem, wiedziałam jedno - piękny, melodyjny głos śpiewa pełną poezji "pieśń powrotu". Utwór wrył mi się w pamięć, niejednokrotnie nuciłam go pod nosem...
Po bardzo długim czasie kiedy kanały kontaktowe Szantymaniaków poszerzyły się poszerzyło się grono znajomych, a wśród nich pewien sympatyczny Szantymaniak z Mazur (pozdrawiam Cię Waldku10). On właśnie podał linka na stronę nieznanego mi autora i wykonawcy. Z babskiej ciekawości weszłam na tę stronę i.... ZNALAZŁAM "SWÓJ" UTWÓR :-). Oczywiście nie skończyło się na odsłuchaniu tego jednego... Poznałam i inne, a You Tube poszerzyło tę "znajomość". Kolejnym utworem, który bardzo przypadł mi do gustu jest "Porąbane szczęście" :-) no bo takie właśnie mam - PORĄBANE SZCZĘŚCIE, które pozwoliło mi poznać osobiście "właściciela pięknego melodyjnego głosu" :-) - człowieka skromnego, sympatycznego, może trochę nieśmiałego o wielkim sercu.
Dodał:
Dziadek Władek
(napisanych komentarzy: 701)
Odnalazł się Krzysztof - w POLSCE:-)
Jest teraz na Mazurach...
Chyba - jakaś nostalgia, bo i rodzinne strony, dawne uliczki, siostra; wspomnienia...
Znicze na cmentarzu....
Powiedział mi - jest jakoś szaro, jakoś smutno, jakoś - inaczej...
Ale wiecie co?
Prosił, żeby Was pozdrowić - wszystkich tych, dla których tu przyjechał....
Do zobaczenia w Tychach - powiedział - i tak jakbym to widział - uśmiechanął się:-)
Więc - do zobaczenia:-)
Czekam - czekamy:-)
Dodał:
Dziadek Władek
(napisanych komentarzy: 701)
Właśnie – „dał się poznać”…
Co było wcześniej – przed „jednym z krakowskich festiwali”?
Dlaczego nie „znaliśmy” Krzysztofa?
Od dawna jakoś mnie to „gryzie”.. Znało go tylko wąskie grono przyjaciół, odwiedzało, śpiewało z nim…
Byłem na tym Festiwalu – podobało mi się, jak śpiewa..
Szkoda, że nie zdecydowałem się podejść, porozmawiać – musiałem na to poczekać kilka lat…
Porąbane szczęście !
Ale – nie tak do końca! Poznałem Krzysztofa.
Czarujący, taki „ciepły” człowiek.
Myślę, że nie „zmarnuje” czasu spędzonego w Polsce i że wywiezie z niej masę uśmiechów, wspomnień, że ta podróż zostanie na długo w jego pamięci.
Czy będzie potem do nas tęsknił?
Myślę, że tak:-)
A nam znów na jakiś czas pozostanie otwieranie clipów z pokładu „OSSY” i pytanie:
Kiedy znowu?
Czy można się przyjaźnić „na odległość”?
Ja znalazłem odpowiedź na to pytanie; jest prosta…
TAK. MOŻNA.
Więc pozostańmy z nim na długie, długie lata..
A On – może na tym „Poddaszu” nagra te „kilka dźwięków” – może i my się znajdziemy w tych jego „podróżach do gwiazd”?
Na szlaku mojego rejsu znalazł się jakoś niespostrzeżenie… Być może płyniemy podobnym, zbieżnym kursem?
Ot – burta w burtę…
Ja – na swojej „łupince marzeń” – o ON na pokładzie swojej pięknej „OSSY”:-)
Kto wytyczał ten kurs?
Wiatr, który niesie marzenia przez tysiące kilometrów?
Które – nie zawsze pozostają marzeniami?
Już marzę – obym choć jedną piosenkę potrafił kiedyś zagrać i zaśpiewać tak, jak ON…
A jeżeli to będzie tylko marzenie?
Wtedy wezmę po prostu jego płytkę, do ręki gitarę i zaśpiewamy sobie – RAZEM…
Ja – ledwie dotykając strun, on – każąc śpiewać swojej gitarze…
Tak „uśmiechnięcie” śpiewać…
Nawet nie będzie wiedział, choć kto wie?
Może pomyśli o mnie – o Dziadku Władku – w swojej dalekiej Kanadzie?
I może – zagra ze mną, dla mnie…
Wystarczy przecież tylko zamknąć oczy….
I – uśmiechnąć się wtedy do siebie….
strona 1 / 1 |
< pierwsza | poprzednia |
1
| następna | ostatnia >
UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy
reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.