szanty24.pl > ocean wiedzy > z wiatrem > archiwum > Jędrzejko o...
Autor: Marietta Stefaniak
03.09.2008, g. 15:36

Już 5 września startuje festiwal World Fusion Music Festival Euroszanty&Folk w Sosnowcu. O idei imprezy, artystach zaproszonych na festiwal opowiada w rozmowie z portalem szanty24.pl Maciej Jędrzejko, jej organizator i pomysłodawca.
Szanty24.pl: Autorski projekt – tak można nazwać festiwal Euroszanty&Folk. W zapowiedzi: międzynarodowa grupa artystów, „festiwal przyjaźni”, „festiwal marzeń”. Wiele pięknych idei, a tak naprawdę o co chodzi?
Maciej Jędrzejko: Naprawdę chodzi właśnie o to - o marzenia i o przyjaźń. O marzenia, które trzeba mieć i trzeba spełniać oraz o przyjaźń - bez której to wszystko nie miałoby ani szans, ani sensu. Chodzi również o to, że istniała w mieście Sosnowiec duża potrzeba stworzenia cyklicznej imprezy kulturalnej, która by wyróżniała to miasto na tle innych w Polsce. A do tego potrzebny jest pomysł, pieniądze, czas, ludzie i troszkę szczęścia. Od kilku lat starałem się zainteresować ludzi pomysłem wielkiego festiwalu szantowo-folkowego w Sosnowcu. Zważywszy na fakt, iż w naszym mieście działał prężny klub żeglarski „KWK Sosnowiec” (dzisiaj KŻ „Zagłębie”), który przez kilkanaście lat „wyprodukował” tysiące żeglarzy – był na tym terenie doskonały grunt pod taki festiwal. Poproszono mnie o przygotowanie projektu takiej imprezy. Zatem nie pozostało nic innego, jak puścić wodze fantazji i tak powstał projekt „festiwalu marzeń”, który w mojej głowie miał nieograniczony budżet. Kiedy licznik osiągnął pół miliona złotych, zacząłem się śmiać – zapytałem moją żonę, jaki wielki superzespół chciałaby zobaczyć na takim festiwalu – odpowiedziała bez zastanowienia – Clannand. Pomyślałem czemu nie – w końcu to „festiwal marzeń”, więc możemy wymyślić każde szaleństwo. Nie licząc na wiele , przedstawiłem projekt i w końcu usłyszałem... - dobra, spróbujemy!
Dostosowanie projektu do realiów to bardzo bolesne doświadczenie. Niemożliwe stało się możliwe dzięki Naczelnikowi Wydziału Kultury – panu Pawłowi Duszy, który umożliwił nam spotkanie z „Kolegium Prezydenckim” i usłyszeliśmy słodkobrzmiące – tak! Po kilku tygodniach złożono Agencji Gama zlecenie organizacji imprezy i przelano na konto przyznane środki. Razem z pieniędzmi przelano na nas potężną odpowiedzialność. Zatwierdzony budżet nie pokrywał oczywiście wszystkiego, co mieliśmy w planach, a i honorarium megagwiazdy - mocno nas zaskoczyło... Zaczęło się wiec gorączkowe szukanie funduszy. Z pomocą przyszedł nam... producent gier komputerowych - Tomasz Majka, prezes Nicolas Games, który wsparł nas solidną kwotą.
Dalszy ciąg rozmowy tutaj.
Nie ma jeszcze żadnego komentarza do tego artykułu. Bądź pierwszy.