
Czy nagrywać "na setkę" czy po kolei?
A może w ogóle nie nagrywać w studio, na rzecz rejestracji "prawdziwego" koncertu?
Poprawiać wokale, czy dać sobie z tym spokój?
Stroić? A może zostawić "naturalne" fałsze?
Jak mocno zaingerować w barwę głosu, by nie wyczyścić jej z emocji?
A może... nie ingerować w ogóle...?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie
tutaj.
Czy "auto-tune" jest najlepszym przyjacielem szantowego wokalisty? Nie, na to pytanie nie odpowiemy. Przynajmniej nie dzisiaj ;-)