
To był mój pierwszy festiwal "z prawdziwego zdarzenia". I to przeżywany dwukrotnie...
Najpierw, dzięki mojemu Ojcu, który przywiózł kasetę z "Shanties 83". Nagrywana na starym "ZRK Kasprzak" trzymanym na kolanach, pełna szumów i... muzyki. Stare Dzwony śpiewające "Hundred Years Ago" czy "Ciało" Porębskiego chodziły za mną przez długie miesiące. A przecież miałem wtedy ...naście lat!
Drugie przeżycie to rok 1999 - mój pierwszy festiwal na scenie, z "Perłami i Łotrami Shanghaju". Podczas całej imprezy dostaliśmy dwadzieścia parę minut. I trzeba je było dobrze wykorzystać. Do dziś pamiętam jak wielkie to było wyzwanie. I do dziś pamiętam ten koncert.
Dzisiaj czekam na "Shanties 2008". Razem z 26% głosujących w naszej zabawowej ankiecie, nie mogę się doczekać koncertu szanty klasycznej. Wraz z 1/4 głosujących przebieram nogami w oczekiwaniu na najnowszą płytę "Ryczących Dwudziestek". I nie mogę się nadziwić innej 1/4, która deklaruje, że "Shanties" nie budzi w nich większych emocji... Moje emocje są na festiwal nakierowane bez reszty.
Dlatego z dużym zaciekawieniem przeczytałem wywiad z Krzysztofem Bobrowiczem "popełniony" przed tygodniem przez Bongosa - rozmowę znajdziecie
tutaj.
I z jeszcze większymi emocjami sięgnąłem do kronikarskich zapisków Maćka "Vikinga" Ślusarczyka, który o swoim przeżywaniu "Shanties" opowiada od 1991 roku -
poczytajcie!
A dokładny program festiwalu znajdziecie w naszym
kalendarium.
Portal szanty24.pl jest patronem medialnym krakowskiego festiwalu "Shanties".
Fot. Tomasz Goliński