Brasy - romantycznie surowi
Autor: Joanna "Makenzen" Morawska

Uczestnicy ostatniej, zimowej edycji tyskiego Portu Pieśni Pracy mieli okazję usłyszeć po raz pierwszy na żywo nowy twór Ireneusza Herisza, do niedawna członka zespołu Segars – męski kwintet szantowy a cappella. Kim są Brasy – bo o nich mowa – i jaką mają wizję swojej drogi artystycznej?
Zespół Brasy tworzą: Juliusz „Bufet” Krzysteczko – „wieczny student” Politechniki Śląskiej na wydziale Górnictwa i Geologii, obecnie pracujący w Operze Śląskiej w Bytomiu; Maciej „Siwy” Cybulski – absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach ze specjalnością gitara klasyczna, pracujący w Ognisku Muzycznym w Zabrzu i MDK nr 1 w Bytomiu; Mariusz „Słowik” Słowiński – absolwent Politechniki Śląskiej na kierunku logistyka, pracujący jako logistyk w centrum zaopatrzenia oraz prowadzący agencję artystyczną „Slovik”; Łukasz „Wolf” Wollmann – student Politechniki Śląskiej na wydziale mechanicznym oraz Ireneusz „Yoku” Herisz – z wykształcenia muzyk, obecnie dyrektor MDK nr 1 w Bytomiu. Wszyscy członkowie zespołu znają nuty i od wielu lat pracują głosem, mogą się także poszczycić współpracą z większością „zawodowych” zespołów wokalnych na Śląsku.
Pomysłodawca Brasów, Ireneusz Herisz, nie sądził, że po decyzji wycofania się z działalności w swoim poprzednim zespole – Segars – tak szybko powróci do działalności scenicznej.
Myślałem, że zajmę się czymś innym – pracą, pływaniem, działalnością edukacyjną. Niestety nie wytrzymałem! Brakowało mi śpiewu, pracy w zespole wokalnym, przyjaciół ze sceny, tego dreszczu emocji… Aby odpocząć, popłynąłem w jesienny rejs po Bałtyku na s/y „Fryderyk Chopin”… i tam wróciły szanty. Poczułem na sobie pot i zapach lin, podśpiewywaliśmy sobie z kolegami podczas pracy na rejach. Zaraz po powrocie zacząłem wydzwaniać po znajomych, czy nie chcieliby pośpiewać klasyki szantowej. I tak trafiłem na kilku zapalonych wokalistów. Pierwsze dwadzieścia minut spotkania zdecydowało, że podjęliśmy decyzję o założeniu zespołu Brasy – mówi.
Zgodnie z koncepcją założyciela, formacja stawia przede wszystkim na śpiew. Instrumenty – głównie gitara, bodhran czy flet – będą używane sporadycznie. Zespół Brasy chce przypomnieć dobrą szantową klasykę, która wielu młodym ludziom jest mało znana lub nieznana w ogóle. Obecnie kwintet wraz z Patem Sheridanem pracuje nad płytą, na której znajdą się tylko utwory klasyczne w oryginalnych wersjach językowych.
Ma to być coś pomiędzy surowością wykonania, kultywowaną przez tradycjonalistów, a bogactwem brzmieniowym takich sław jak Ryczące Dwudziestki, Mechanicy Shanty czy Banana Boat. Będziemy również tworzyć własne kompozycje. Pierwsza to „Orka – czerń i biel” do której tekst napisał Henryk Czekała „Szkot”. Kolejne są w przygotowaniu, teksty piszemy sami lub piszą je dla nas nasi przyjaciele, osoby znane w świecie szant – wyjaśnia Herisz.
Obawiano się, że nowa formacja Ireneusza Herisza będzie kopią Segarsu, jednak jak zapewnia sam lider, zespół Brasy ma inne możliwości wokalne, dzięki czemu będzie miał zupełnie nowe brzmienie. I chyba miał rację – potwierdziły to pozytywne reakcje mile zaskoczonych słuchaczy na PPP.
Teraz Brasy planują ruszyć z kopyta ze „strategią promocyjną” i pojawiać się na deskach scen na terenie całego kraju, a także poza jego granicami. Oprócz własnych koncertów w różnych miastach, zespół zapowiada występy na białostockiej „Kopyści” i na finale „Szanty na Sukces” w Kielcach. Dostał również zaproszenia na festiwale w Niemczech i Holandii.
Debiutancka płyta Brasów ma się ukazać już wiosną. A tymczasem grupa zaprasza do odwiedzenia swojej
strony internetowej
fot. Marietka Stefaniak - Brasy na tyskim PPP