szanty24.pl > ocean wiedzy > różności > Zapach muzyki

niedziela, 5 lutego 2012 Imieniny: Agaty i Adelajdy

ocean wiedzy: z wiatrem | historia | różności

różności

Zapach muzyki


Autor: Joanna "Makenzen" Morawska


Początek muzycznej drogi Krzysztofa wyznaczył moment, gdy w wieku bodajże 12 lat wpadła mu w ręce wpadła pierwsza gitara. Grał wtedy wszystko, ale wyraźnie oscylował w stronę ballady folkowej.

Fascynował mnie Bob Dylan
i jemu podobni. Później pojawiła się fascynacja muzyką poważną. Kiedy moi rówieśnicy kopali piłkę na podwórku, ja potrafiłem godzinami słuchać koncertów brandenburskich Bacha, sonat fortepianowych Beethovena, koncertów skrzypcowych Mozarta i mazurków Chopina. Niejedną noc zarwałem przesłuchując pożyczone płyty z muzyką Rachmaninowa, Czajkowskiego, Paganiniego. Im więcej słuchałem muzyki, tym bardziej byłem jej głodny. Poszedłem wiec do szkoły muzycznej, ale szybko się okazało, że to nie to... W moich zainteresowaniach muzycznych pootwierały się nowe furtki. Chciałem poznawać muzykę Milesa Davisa, Johna Coltrane'a, Chicka Corei i wszystkich wielkich światowego jazzu, a musiałem wkuwać na pamięć nudne sonaty i ćwiczyć solfeż. To nie było dla mnie, dlatego nigdy nie zrobiłem dyplomu średniej szkoły muzycznej, choć dziś muszę  przyznać, że nie były to całkiem zmarnowane  lata. Mając lat siedemnaście zacząłem grać „zawodowo” – bo za pieniądze. To były piękne czasy i niezłe zarobki. Grałem najróżniejsze style muzyczne od muzyki rockowej, popowej, country aż po wyrafinowany jazz. Moim „zawodowym” instrumentem była gitara basowa. Miałem też gitarę akustyczną i dla przyjemności grałem sobie to, co mnie zawsze pasjonowało – akustyczny folk. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że zakręciłem pełne kolo i wróciłem do punktu wyjścia. Zaczynam od nowa studiować tworczość Boba Dylana i wszystko co się określa jako amerykański folk
– opowiada muzyk.

Mijały lata

i tak w roku 2002 światło dzienne ujrzała płyta „Gdzieś na wielkim morzu”, zawierająca autorskie utwory Krzysztofa Malinowskiego, które dotąd kurzyły się gdzieś na dnie szuflad. Odezwało się dawne pragnienie połączenia pasji żeglarskiej z muzyczną… i tak Krzysztof, komandor klubu żeglarskiego „Zawisza Czarny” w Hamilton, bez reszty pochłonięty swoją funkcją, postanowił je „odkopać” i zebrać w całość na krążku CD. O swoich tekstach Krzysztof mówi, że można w nich zauważyć sporo elementów humorystycznych, ale opowiadanych z „kamienną twarzą”.  Jest w nich też odrobina kpiny z samego siebie. Jest w nich dużo wątków autobiograficznych, ale wiedzą o tym tylko ci, którzy znają Krzysztofa osobiście. – Ktoś mi kiedyś powiedział, że aby mnie poznać wystarczy przeczytać moje teksty. Może to i prawda, ale nie do końca... ja nie wszystko jeszcze powiedziałem – śmieje się.

Skąd Krzysztof bierze inspirację

do swoich piosenek? – Z tym jest różnie. Generalnie uważam, że jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, to powinien pisać. Wtedy jest to szczere, autentyczne opisywanie swoich spostrzeżeń, doświadczeń i przeżyć. Piosenek „o niczym”wymyślanych na siłę jest cała masa, ale niestety każdy kto ma choć odrobinę wrażliwości, usłyszy to natychmiast. Przeżyłem już trochę i wydaje mi się, że mam jeszcze sporo do powiedzenia. Czasami parogodzinny rejs potrafi zainspirować do napisania  piosenki, zależy tylko od tego, czy coś ciekawego działo się na pokładzie. Bywa, że zainspiruje mnie nawet zapach... Serio...! Parę lat temu biegałem leśną ścieżką z moją sunią Korą i uderzył mnie w nos zapach żywicy. Przypomniało mi się, że podobny zapach czułem kiedyś, idąc lasem nad jezioro, po którym żeglowałem po Mazurach. To zainspirowało piosenkę „Moje Mazury” – opowiada bard.

Na zimowym Porcie Pieśni Pracy

polska publiczność miała wreszcie okazję poznać twórczość Krzysztofa na żywo. Jak stwierdza sam artysta, niełatwo jest grać po wielu latach nieobecności w kraju przed publicznością, która go tak naprawdę nie zna. – Bez wcześniejszych kontaktów nie jest łatwo zainteresować sobą i swoją  twórczością tych, którzy przyszli na festiwal, by posłuchać i zobaczyć swoich idoli. Mnie osobiście gwiazdorstwo nie interesuje, ale przyznam, że zależy mi na tym, by dać ludziom szanse poznania moich piosenek. Dlatego zawsze z wielką radością i przyjemnością wystąpię w Polsce, o ile znowu ktoś mnie zaprosi… – wyznaje.

Słuchacze przyjęli Krzysztofa bardzo ciepło, ponowne zaproszenie wydaje się już tylko kwestią czasu. Pozostaje jeszcze pozytywne rozpatrzenie „podania” przez autora dźwięków spod pokładu „Ossy”. Mając jednak na uwadze jego własne słowa, że polska publiczność chyba, jak żadna inna na świecie, czuje żeglarskie klimaty i potrafi docenić, że to dla niej się gra i śpiewa, i że w związku z tym na PPP grało mu się bardzo dobrze i bez większych stresów, mamy prawo wysnuć wniosek, że da się namówić na ponowny występ w rodzinnym kraju. Czekamy!

W galerii: Krzysztof Malinowski na zimowym PPP w Tychach
Fot. Basia Adamek


strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01. 14:00, 14.05.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Ani Krzysztof - ani Kasia nie chcą się przyznac, kto bardziej cieszył się z nagrody za najsympatyczniejszą wykonawczynię na Shanties 2002:-(
A szkoda, bo to zapewne miłe wspomnienia.
Może Kasia zmieniła zainteresowania - i już nie gra szant z Tatą?
A i Krzysztof jakoś milczy - pewno mu teraz tylko OSSA w głowie....
Zresztą wcale się nie dziwię - sezon się zaczął :-)
Przydała by się jakaś "szanta z pokładu OSSY":-)
Pozdrawiam, Krzysztofie - i dobrych wiatrów!

02. 15:02, 07.05.2008

Dodał: IKA   (napisanych komentarzy: 98)

Zapach muzyki.... ładny tytuł :-)
„Bywa, że zainspiruje mnie nawet zapach... Serio...! Parę lat temu biegałem leśną ścieżką z moją sunią Korą i uderzył mnie w nos zapach żywicy. Przypomniało mi się, że podobny zapach czułem kiedyś, idąc lasem nad jezioro, po którym żeglowałem po Mazurach. To zainspirowało piosenkę „Moje Mazury” To słowa Krzysztofa i jeszcze te: „Generalnie uważam, że jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, to powinien pisać. Wtedy jest to szczere, autentyczne opisywanie swoich spostrzeżeń, doświadczeń i przeżyć.” Stąd te ballady, piosenki są takie piękne.
Pierwszą piosenką autorską Krzysztofa, którą usłyszałam (jeszcze nie wiedziałm, że to on ją stworzył) była I tylko wiatr. Często jej słuchałam, a słuchając zamykałam oczy i przenosiłam się na pokład TAMTEGO jachtu. Tak „malowniczo” oddaje nastrój powrotu, atmosferę panującą pod pokładem i na nim, że odnosi się wrażenie jakby się uczestniczyło w owym opiewanym rejsie. Posłuchajcie jej proszę [link]

03. 10:30, 07.05.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Znów brak edycji postu - a ja jestem nierozgarnięty i tyle. Pisząc - powinienem się do tego przygotować:-(
Ale powinienem jeszcze dodać, że właśnie na tym Festiwalu Shanties, do którego podałem link, zdarzyło sie jeszcze coć, co dotyczy także Krzysztofa:-)
Przecież Kasia - może inaczrj - Katarzyna Malinowska (oj - czy nie nosi teraz innego nazwiska?) to jego córka:-)
Więc - nagrodę im. Jerzego Fijki dla najsympatyczniejszej wykonawczyni tegorocznego festiwalu (2002)Jury z udziałem fundatorki pani Ewy Fijka przyznało Katarzynie Malinowskiej .

Ciekawe, kto się bardziej cieszył - Córka czy Tata?:-)

Może nie każdemu będzie się chciało wchodzić na festiwalowe strony, więc.....

04. 08:31, 07.05.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

No to sobie spokojnie poczekam na ten dalszy ciąg:-)

Witaj Krzysztofie - fajnie, że JESTEŚ :-)

Piszesz, że piosenka Dylana została napisana ponad 40 lat temu - racja:-)
Jak ona trafiła wtedy do Polski? Znam ją od tak dawna - mój angielski byl wtedy w powijakach, zresztą tak samo jest do dzisiaj:-(
Być może dlatego śpiewałem wtedy "odpowie ci bracie tylko wiatr" - co niezbyt zgodne jest z oryginałem...
A może po prostu mi tak "pasowało"? Do dziś nadsłuc(...)
Tekst, jak pisze Krzysztof, dotyczy degradacji ludzkości... I, jak pisze - jest nadal aktualny. Niestety...

Chciałbym dodać tutaj malutkie wyjaśnienie - nawiązując do komentarza IKI (Shanties i Giżycko):-)
Właśnie... Przecież już wtedy zagrałeś dla nas - razem z córką Kasią przyjechałeś z Kanady.
Był też na tym festiwalu Arek Wlizło - również z Kanady:-)

Tak o przyznaniu nagrody - czapki „Krakuski” (wstawiłem kiedyś taką fotkę do galerii) napisał Maciek Ślusarczyk ( o całym Festiwalu możecie poczytać [link] ).
"Jako ciekawostkę przytoczę jeszcze historyjkę związaną z tradycyjną nagrodą przyznawaną przez Krakowski OZŻ, za najwięcej mil morskich przebytych w drodze na festiwal, a nagroda jest w formie czapki "Krakuski". Po moich zeszłorocznych interwencjach (w zeszłym roku zdarzyło się, że tej nagrody nie przyznano) w tym roku zostałem poproszony (chyba za karę ;-))) ) o wyjaśnienie i rozstrzygnięcie kwestii komu ta nagroda się należy. Problem polegał na tym, że dwóch, a nawet troje gości przybyło z Kanady i wszyscy z okolic Toronto - Krzysztof Malinowski z córką Kasią i Arek Wlizło. Nie mogąc znaleźć żadnego z nich pytałem różnych osób, aż w końcu Jurek Porębski wyjaśnił mi, że obaj panowie mieszkają w tej samej miejscowości - Hamilton. No i pojawił się kolejny problem, bo czapka była tylko jedna, a zasługujące głowy co najmniej dwie. Wobec takich trudności postanowiliśmy nagrodę-symbol przyznać Krzysztofowi Malinowskiemu, jako że przyjechał "we dwoje", więc tak jakby podwójnie (wiem, że to mocno naciągana teoria). Zdarzyło się jednak, że podczas wręczania tej nagrody Krzysztofowi, stanął koło mnie Arek Wlizło i opowiedziałem mu jakie mieliśmy kłopoty z decyzją. Arek bardzo sympatycznie odpowiedział, że to w ogóle bardzo miły gest i bardzo mu się podoba, że Krzysztof otrzymał tę nagrodę, a jeśli chodzi o decyzję, to była jak najbardziej słuszna, bo "Krzysztof ma dalej na lotnisko..." :-)

Zapewne masz jakieś wspomnienia - jeżeli można prosić - napisz, Krzysztof o nich.....
Oczywiście - jeżeli czas i te wspomnienia na to pozwalają.

Tak dla wyjaśnienia – dla czytających i mających wątpliwości (a były takie – mn) – takiego maila otrzymałem kiedyś po wstawieniu fotki z Shanties od Maćka „Vikinga” Ślusarczyka:

„Nie mam nic przeciwko umieszczaniu wypowiedzi, fotografii czy innych materiałów mojego autorstwa w całości lub w części, na różnych forach czy portalach, pod warunkiem, że jestem o tym każdorazowo powiadamiany tak jak w tym wypadku, i że przy cytowanej wypowiedzi, załączonej fotografii lub innym materiale pochodzącym ode mnie znajduje się mała notka o źródle pochodzenia tychże (wystarczy adres mojego portalu). Mam nadzieję, że ta odpowiedź jest satysfakcjonująca i wszystko wyjaśnia. :-)
Dziękuję za informację i polecam się.

Pozdrawiam - Maciek "Viking" Ślusarczyk „

Pozdrawiam i ja – wszystkich czytających o Krzysztofie i tych, którzy o nim piszą:-)
No i Ciebie, Krzyśku:-)

05. 17:31, 06.05.2008

Dodał: Krzysztof Malinowski   (napisanych komentarzy: 88)

Jestem....!
Sciskam Was IKA, Asia, Władek. Ale żeście sie rozpisali. Z tą piosenką "Blowing in the wind" Dylana trafiłeś Władziu w dziesiątke. Choć napisana ponad 40 lat temu nadal jest aktualna i porusza niezwykle ważne tematy dotyczace degradacji ludzkosc. Nic dziwnego, że za takie właśnie teksty Dylan byl nominowany do nagrody Nobla w dziedzinie poezji. Polskie tłumaczenie tej piosenki jest dość bliskie do oryginalu, ale wersja angielska ma troche inny "ciężar gatunkowy" , moze to jednak tylko niuanse językowe...?
Asia, serdeczne dzięki za ten artykuł, to miłe ze chciało Ci sie to pisac. Przed nami nowy sezon żeglarsko-szantowy wiec ciag dalszy nastąpi... Pozdrawiam cieplutko
Krzysztof

06. 15:09, 06.05.2008

Dodał: IKA   (napisanych komentarzy: 98)

A ja pozwolę sobie na drobne sprostowanie do artykułu otóż Krzysztof Malinowski dał się już poznać polskiej publiczności wcześniej. Występował na krakowskich Shanties i w Giżycku.
A tutaj można i poczytać, i posłuchać, i pośpiewać razem z Krzysztofem :-)
[link]

07. 14:46, 06.05.2008

Dodał: Makenzen   (napisanych komentarzy: 95)

Dziadek Władek napisał" Skąd wiesz? Przecież nic nie napisał:-("
Władku - wiem. Reszta przy okazji, bo to nie jest odpowiednie miejsce. Pozdrawiam! :)

08. 13:48, 06.05.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Nie można edytować - a szkoda...
Jeszcze jeden link
[link]

Ta piosenka - mógłbym śmiało powiedzieć pieśń - ŻYJE. Tak po prostu....

Może więc i na pokładzie OSSY ją zaśpiewają - w tym sezonie:-)

09. 13:44, 06.05.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Wszystkim, którzy słuchają Boba Dylana dedykuję tą piosenkę - ale w szczególności Krzysztofowi:-)
[link]
Także i w tym wykonaniu:-) - niby to samo, a przecież inne.
[link]

Doroślejemy - wszyscy:-)

Ile razy czlowiek musi popatrzyć w górę, Aby zobaczył - niebo?
Piękne są te słowa - i nie dziwię się, że Krzysztof polubłl Dylana....

How many roads must a man walk down,
Before you can call him a man ?
Yes, ’n how many seas must a white dove sail,
Before she sleeps in the sand ?
Yes, ’n how many times must a cannonball fly,
Before they forever are banned ?

Ref.:
The answer, my friend, is blowing in the wind,
The answer is blowing in the wind.

2.
How many times must a man look up,
Before he can see the sky ?
Yes, ’n how many ears must one man have,
Before you can hear people cry ?
Yes, ’n how many deaths will it take, ’til he knows,
That too many people have died ?

Ref.: The answer, my friend, is blowing in the wind,
The answer is blowing in the wind.

3.
How many years can a mountain exist,
Before it is washed to the sea ?
Yes, ’n how many years can some people exist,
Before they’re allowed to be free ?
Yes, ’n how many times can a man turn his head,
Pretending, he just didn’t see ?

Ref.:
The answer, my friend, is blowing in the wind,
The answer is blowing in the wind.

Ref.:
The answer, my friend, is blowing in the wind,
The answer is blowing in the wind.

A może doczekam się tej piosenki - w wykonaniu Krzysztofa?:-)

10. 10:13, 06.05.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Akąd wiesz? Przecież nic nie napisał:-(
"Człowiek strzela - Pan Bóg kule nosi".
Może nie całkiem chybiłem?:-)
Ważne, że jednak ludzie czytają - tak myśle:-) I że Krzysztof Malinowski jest przez to bliższy - nie tylko przez YouTube czy przez swoją stronę - polakom. Tym Polakom, którzy lubia "okołowodną" piosenkę.
Jak piszesz - to BARD:-)
I zapewne chciałby być obecny nie tylko w Kanadzie - wszak to BARD Z POLSKI!
Więc i w Polsce też.

Niech nam śpiewa o tej wodzie, żaglach - i nie tylko.

Dzięki, Asiu. No i Tobie, Krzysztofie - dziekuje za informacje o sobie:-) i za czas, który temu poświęciłeś.

11. 09:33, 06.05.2008

Dodał: Makenzen   (napisanych komentarzy: 95)

A, pudło, Dziadku Władku :-) na fsz też cisza na ten temat. Ale mnie to specjalnie nie martwi ;-) Najważniejsze, że Krzysztof zadowolony :)

12. 07:45, 06.05.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Jakoś mało komentarzy - zapewne przeniosły się na forum Szantymaniaka.
Cieszę się, że artykuł powstał, bo "przybliża" Krzysztofa.
Mówi Krzysztof:
"Przeżyłem już trochę i wydaje mi się, że mam jeszcze sporo do powiedzenia. Czasami parogodzinny rejs potrafi zainspirować do napisania piosenki, zależy tylko od tego, czy coś ciekawego działo się na pokładzie. Bywa, że zainspiruje mnie nawet zapach... "
Może odpowiem - czy też przytoczę strzępki słów pewnej piosenki, zasłyszanej dawno, dawno temu:
"przez ile łez, ile bólu i krzywd przejść trzeba i przeszło się już"
"przez ile lat pisze się ludzki byt nim wreszcie odczyta go ktoś"
i coś, co przewija się po każdym takim "przemyśleniu" wyśpiewanym w tej piosence:
"odpowie ci wiatr wiejacy poprzez swiat, odpowie ci bracie tylko wiatr".....
I chyba to jest prawdę - jak mówi Krzysztof do napisania piosenki może zainspirować nawet zapach.
A już na pewno ŻYCIE.
Nie wiem, czy "przekład" tej piosenki jest prawdziwy - ale taki słyszałem kiedyś...
Zapewne podobny słyszał i Krzysztof - też dawno temu.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.


twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio