szanty24.pl > ocean wiedzy > różności > Nowak: Zaczęło się...

niedziela, 5 lutego 2012 Imieniny: Agaty i Adelajdy

ocean wiedzy: z wiatrem | historia | różności

różności

Nowak: Zaczęło się od żeglarstwa


Autor: Joanna "Makenzen" Morawska


Michał Nowak, wielbiciel szant, który po raz pierwszy zetknął się z tą fascynującą muzyką mórz jako niespełna dziewięcioletni chłopiec, a na swoje pierwsze „Szantki” trafił cztery lata później. Dzisiaj opowiada nam o wspaniałej, bogatej historii festiwalu w Kędzierzynie Koźlu.

Co było pierwsze, żeglarstwo czy szanty?

Wszystko zaczęło się od żeglarstwa. Pierwszy raz na pokładzie „Omegi” znalazłem się bodaj w 1985 r. na Jeziorze Turawskim, a trzy lata później pojechałem z ojcem na Mazury (odtąd bywam tam co roku). Mój pierwszy kontakt z szantami to rok 1990, kiedy to ojciec przyniósł do domu kasetę Czterech Refów „Pożegnanie Liverpoolu”. Jeśli pytasz o zależność, to na pewno szant bez żeglarstwa w moim życiu by nie było...

Jak trafiłeś na swoje pierwsze „Szantki” i jak je wspominasz?
Pierwsze „Szantki” były bardzo małymi imprezami lokalnego klubu żeglarskiego, o których nie miałem większego pojęcia. Trudno zresztą w wieku kilku lat dobrze się orientować we wszystkim, co nas otacza. Gdy w organizację imprezy włączył się miejscowy MOK, zwróciłem uwagę na zapowiadające ją plakaty i w 1994 r. wybraliśmy się całą rodziną. Niestety! Ktoś z nas źle zapamiętał termin i pojawiliśmy się pod domem kultury... tydzień po festiwalu! Rok później wszystko było już dopilnowane, a bilety wcześniej zakupione.

Siódmą, a moją pierwszą, edycję imprezy wspominam… znakomicie! To był mój pierwszy szantowy festiwal, od razu pełen znakomitości. Marek Siurawski i Ryszard Muzaj wystąpili dosłownie kilka dni po śmierci Janusza Sikorskiego, śpiewali tak, jak za czasów Starych Dzwonów (które praktycznie wtedy nie istniały – dopiero w 2004 r. na plakacie „szantkowym” pojawiła się ta nazwa!). Andrzej Korycki przyjeżdżał wtedy z zespołem Bluska, byli Mechanicy Shanty, były Cztery Refy w momencie twórczej eksplozji („Bitwy morskie” itd...), wreszcie Zejman i Garkumpel z Joanną Neuhoff von der Ley. Zauroczenie było całkowite. Miałem już wtedy wiele kaset, ale jednak z „żywą” muzyką wiążą się zupełnie inne emocje. Cztery miesiące później trafiłem na „Szanty w Giżycku” i już nie było odwrotu…

Jak oceniasz rozwój tego festiwalu z perspektywy 14 lat, które minęły od Twojego „pierwszego razu”?
Jak każdy równie „długowieczny” festiwal, „Szantki” przeżywały swoje wzloty i upadki. Pierwsze siedem edycji, na których byłem, składało się z Koncertu Galowego oraz Wieczoru Poezji Morskiej (na ten drugi chodzę zresztą dopiero od 1998 r., bo zawsze był wyraźnie przewidziany jako impreza dla dorosłych!). Festiwal zawsze miał „stałe elementy”: Zejmana i Garkumpla, „Porębę”, „Siurawę” czy Andrzeja Koryckiego. Reszta wykonawców zmieniała się. W 1996, 1997 i 2000 r. przyjeżdżały grupy zagraniczne, w nazwie było słowo „międzynarodowy” i wydawało się, że może być tylko lepiej. Jubileuszowe X „Szantki” sprzed 10 lat były naprawdę dużym festiwalem.

Niestety, już rok później Koncert Galowy musiał odbyć się w Klubie Muzycznym „Tunel”, bo na sali kinowej „Chemika” akurat wyświetlano „Ogniem i mieczem”... I choć potem na dwa lata powrócił na dawne miejsce, to nie udało się powstrzymać kryzysu. Bilety drożały, ludzi przychodziło coraz mniej, pomysł na koncert sprowadzał się do zaproszenia wykonawców i ustalenia kolejności występów. Jednocześnie na Wieczór Poezji Morskiej w Domu Kultury „Koźle” cały czas waliły tłumy, a zdobycie biletu graniczyło z cudem.
W 2002 r. wymyślono więc, by drugi koncert zorganizować dzień później w tym samym miejscu, ale bez poezji, świec i całej tej „magii”. Biletów sprzedało się zaledwie kilkanaście, więc w kolejnym roku odbył się już tylko Wieczór Poezji Morskiej. Ale i on powoli się kurczył. Najpierw kończył się o 1:00, potem o 23:00, z trzech „rotujących” zespołów zrobił się jeden – zupełna stagnacja i „powtórka z rozrywki”. Nawet mimo starań Zejmana czy „Siurawy” o nowe elementy w programie. W 2006 r. ze sporego festiwalu został jeden koncert z dwoma zespołami i trzema solistami.

Przełomem była w mojej opinii ostatnia edycja. Dwa zupełnie nieznane wcześniej w K-K zespoły (Banany i Jeże), po 12 latach przerwy Cztery Refy w kapitalnym programie z Andrzejem Mendygrałem, „Koval” z Andrzejem i Dominiką jako trio – to było coś. Natomiast w tym roku wraca Koncert Galowy – jest więc szansa nawiązania do najlepszych lat festiwalu.
Po tych 20 latach organizatorzy muszą jednak odpowiedzieć sobie na kilka pytań: czy chcą robić imprezę dla grona 200 miejscowych fanów, czy szerszej publiczności? Czy wystarcza im „odfajkowanie” kolejnej pozycji w rocznym planie kulturalnym, czy chcą przez festiwal promować miasto w całym regionie, a może nawet kraju? Ja wiem, że urok „Szantek” kryje się właśnie w tradycji i doskonale sprawdzonej formule, dlatego nie nawołuję do przewrotu, ale rozsądnej ewolucji. Czyli utrzymania kursu z dwóch ostatnich lat.

Powiedziałeś kiedyś, że „Szantki” Cię ukształtowały szantowo. Co to znaczy?
W początkach mojej szantowej pasji wiadomości o zespołach, nagraniach czerpałem głównie z wizyt w sklepach żeglarskich i oglądania wystaw z kasetami. Troszeczkę też z telewizji i „Żagli”. Festiwal to było coś zupełnie innego: widziałem zespół, a zaraz po koncercie kupowałem jego kasetę. W ciągu jednego wieczora miałem większą dawkę nowej muzyki, niż przez cały rok.
„Szantki” wyrobiły też moją prywatną definicję dobrego koncertu szantowego. Pokazały bowiem dobitnie, że każdy festiwal musi mieć w swoim programie „coś innego”. Takim „czymś” był w Kędzierzynie-Koźlu Wieczór Poezji Morskiej, wspólny pomysł Marka Siurawskiego i komandora KŻ „Nauta” Waldemara Muchy. I to niezmiennie działa! Gdzie indziej w Polsce ludzie przychodzą przed kasy na godzinę przed ich otwarciem i wykupują w ciągu kwadransa najdroższe bilety w kraju?

„Szantki” wreszcie doskonale wpisują się w tradycję Kędzierzyna-Koźla. To tu mieści się bowiem Technikum Żeglugi Śródlądowej (jedno z dwóch w Polsce), tu jeszcze sto lat temu znajdował się jeden z największych portów śródlądowych Europy. W Koźlu znajdują się resztki Kanału Kłodnickiego, należące do najstarszych zachowanych w całej Europie. Mieszkańcy tego miasta założyli słynną stację ratowniczą WOPR na Śniardwach. Mamy też dobrych żeglarzy – pochodzący z K-K Kazimierz Maucy wchodził w skład załogi „Nektona”, który pokonał Przejście Północno-Zachodnie.

Czy w takim miejscu można nie lubić szant i żeglarstwa?
„Szantki” pozostawiły niezatarte ślady również w pamięci tych, którzy w nich uczestniczyli jako wykonawcy. Niepowtarzalna atmosfera, radość, przyjaźń… to wartości, dla których z pewnością warto powracać na kędzierzyńsko-kozielski festiwal. Oto, co o „Szantkach” powiedzieli dwaj spośród najbardziej znanych i lubianych polskich szantymenów:

Marek Szurawski: Z całą odpowiedzialnością i ogromnym sentymentem mówię, że takiego serca, jak tutaj, nie ma na żadnym spotkaniu szantowym. Nastrój jest kapitalny, czego się nie da zrobić w Krakowie, gdzie jest kilka tysięcy ludzi, czy w Giżycku, gdzie jest kilkanaście tysięcy. Przyjeżdżam tu zawsze z radością i wiem, że przyjeżdżam do kumpli, przyjaciół. Mimo dalekiej drogi ja tutaj wypoczywam.

Mirosław Kowalewski: Zawsze do Kędzierzyna-Koźla na „Szantki” jedziemy z zespołem jak na świąteczne spotkanie. Wiemy, że jedziemy do prawdziwych przyjaciół, których gościnność przekracza wszelkie granice. Wiemy, że nic nie trwa wiecznie i historia kiedyś wymiecie nasz zespól z estrady „szantkowej”. Ale wiemy też, że zawsze tam będziemy... sercem!!!

Rozmawiała Joanna "Makenzen" Morawska
Fot. (M. Nowak) - Zasłużeni dla festiwalu "Szantki"

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01. 21:10, 09.04.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Przepraszam - ale nie ma możliwości edycji:-(
"Pokazały bowiem dobitnie, że każdy festiwal musi mieć w swoim programie „coś innego”. Takim „czymś” był w Kędzierzynie-Koźlu Wieczór Poezji Morskiej, wspólny pomysł Marka Siurawskiego i komandora KŻ „Nauta” Waldemara Muchy. I to niezmiennie działa!"
Czyli - to ""coś innego" lub to, co jest "takim "czymś"" działa sobie też na innych festiwalach - pod różnymi nazwami:-)
Czy to ważne, kto sobie przypisuje taki. zresztą wspaniały pomysł?
Myślę, że nikt się o to nie pobije.
Wszak chodzi o propagowanie szant, ballad i poezji morskiej. Tej "śpiewanej" również:-)
I myślę, że sama nazwa naprawdę nie jest tu aż taka znacząca...
Ani nazwiska prekursorów takich wieczorów.
Ani to, kto był "pierwszy".
To dobre dla "archeologów".
Miłej nocki:-)

02. 20:52, 09.04.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Jasne, Bartosiku:-)
Znasz doskonale - i to nie z publikacji, krakowskie Shanties.
Bywałeś na wielu, wielu edycjach:-)
Przypomnij sobie - bo przecież nie w dokładnej nazwie pies jest pogrzebany.

Ale choćby tak:
"26.02.2004 r. - Czwartek

Godzina 20:oo (Rotunda)
Koncert Ballad i Poezji Morskiej - "Po wodzie pianą" "
Byłem na tym koncercie - świetny. I było to w trakcie festiwalu - nie jakiś osobny termin (a takie spotkania też bywają - jak choćby te, które opisuje w swoich wspomnieniach MN.

Bywały i inne.

Ale czy to aż takie ważne?
To nie leksykon historii szant:-) - takiego nigdy nie odważył bym się układać. Są ludzie, którzy mają o niebo wieksze wiadomości i predyspozycje do tego jak ja.

Ot, zupełnie luźne wspomnienia, czasem poparte datami; i to chyba wszystko.
Pozdrawiam:-)

03. 17:19, 09.04.2008

Dodał: bartosik   (napisanych komentarzy: 35)

Dziadek Władek napisał:
"I tak na zakńczenie - "wieczory poezji morskiej" to nie pomysł "Szantek" - bywałem na takich na innych festiwalach, w innych miejscach:-)"

Dziadku Władku!
A mógłbyś powiedzić, gdzie i (co ważniejsze) kiedy bywałeś na takich festiwalach, gdzie były "wieczory poezji morskiej"?
Pytam całkiem niezłośliwie. I odrazu wyjaśniam o co mi chodzi. Jeśli takie wieczory odbywały się przed pierwszym takim wieczorem w Kędzierzynie - Koźlu to rzeczywiście, to nie jest to pomysł "Szantek" - jeśli po to ... hmm. Bo jak czytam w wywiadzie, to długoletnia tradycja na tym festiwalu.

pozdrawiam
Mariusz

04. 08:53, 09.04.2008

Dodał: Dziadek Władek   (napisanych komentarzy: 701)

Historia „Szantek” opowiedziana w ten sposób – ciekawa.
Owe „wzloty i upadki” – czy też chęć „odfajkowania” przez władze imprezy…
Nawoływanie przez opowiadającego ich historię do promowania miasta – właśnie poprzez taki festiwal.
Jaki?
Ano taki; „Gdzie indziej w Polsce ludzie przychodzą przed kasy na godzinę przed ich otwarciem i wykupują w ciągu kwadransa najdroższe bilety w kraju?”
Zastanawiające…
Niezbyt mnie było stać na te bilety i na przyjazd – a szkoda.
Czytam:
„Po tych 20 latach organizatorzy muszą jednak odpowiedzieć sobie na kilka pytań: czy chcą robić imprezę dla grona 200 miejscowych fanów, czy szerszej publiczności?”
Być może organizatorom chodzi właśnie o to, by bilety rozeszły się jak „ciepłe bułeczki” – to w końcu też ważne.
Można je kupić w kasie, stojąc w kolejce, można skorzystać – jak zapewne robiła ta „szersza publiczność” z przysługi „miejscowych fanów”, kupujących po kilkanaście czy też więcej biletów.
Przy zakupie takich ilości prze jedną osoba – nie dziwota, że brak ich po kwadransie….
Jeszcze troszkę, a bilety będą „na kartki” lub – „spod lady”, tak „po znajomości”.
No – może je będzie można kupić u „koników”:-)

Z uwagą przeczytałem artykuł zamieszczony przez Michała Nowaka w prasie na temat „Szantek” – nie zawsze jak widać „miejscowi fani” to „szantymaniacy” czy też „szantyfani” – czy po prostu miłośnicy tego rodzaju pieśni, piosenek i – poezji….. I – tych ludzi ze sceny.

Ale – tak bywa, nie tylko na „Szantkach”.

To dobry Festiwal – ale znam go osobiście tylko z jednej edycji; tej „przełomowej”.
Miałem widać szczęście:-)

I tak na zakńczenie - "wieczory poezji morskiej" to nie pomysł "Szantek" - bywałem na takich na innych festiwalach, w innych miejscach:-)

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.


twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio