Nie umiem wytrzymać bez śpiewania!

Rozmowa z Irkiem Heriszem - szefem Młodzieżowego Domu Kultury w Bytomiu, długoletnim wokalistą zespołu Segars.
- Dlaczego rozeszły się drogi Twoje i zespołu Segars?
- Decyzja o odejściu była moją decyzją podjętą po długich rozmyślaniach. 12 lat pracy to jednak kawał czasu. Nie będę wyciągał na forum żadnych sensacji bo takich nie ma. Myślę, że po prostu tak miało być. Nasze poglądy na sprawy muzyczne oraz kierunki dalszej pracy zaczęły się różnić a i podejście do wielu spraw było inne. Nie można uczestniczyć w czymś w co nie do końca się wierzy. Myślę, że jest to doskonała możliwość dla zespołu, na realizację swoich wizji i pokazanie czegoś nowego. Wiem, że jest nowy człowiek w zespole i to z wykształceniem więc nie będą mieli z tym problemów. Nowe aranże, nowe brzmienie, nowy wygląd na pewno wyjdzie na dobre.
- Śpiewasz, piszesz, aranżujesz... Nie mogłeś usiedzieć na miejscu i rozpocząłeś nowy projekt...
- Tak! masz racje! Na początku myślałem, że wytrzymam bez śpiewania w zespole i przygody z szantami. Niestety nosiło mnie i nie mogłem sobie znaleźć miejsca. Miałem kilka spotkań z przyjaciółmi z Holandii i Niemiec a potem popłynąłem w październiku w rejs na s/y F.Chopin i na morzu podjąłem decyzje. Po powrocie rozesłałem wici i skontaktowali się ze mną młodzi ludzie, którzy chcieli śpiewać . Jest to nowe wyzwanie! Bałem się co będzie gdy się zobaczymy! Jak będą śpiewać? Jak prowadzić rozmowę? I wszystko potoczyło się gładko. Chłopcy potrafią śpiewać wielogłosowo (a to rzadkość) i chcą przeżyć przygodę. Są młodzi i zaangażowani. Brak im jeszcze trochę obycia na szantowej scenie ale to kwestia czasu. Obecnie pracujemy nad repertuarem co idzie nam dosyć dobrze. Podczas PPP zaśpiewamy kilka utworów między innymi nowy utwór do którego tekst napisał nam Szkot . Zespół nazywa się „ BRASY” - jego stronę internetową można znaleźć
tutaj.
- Słyszałem o współpracy z Patem Sheridanem - prawda to, że nagracie wspólnie płytę?
- Tak jest to prawda! Podczas pobyto Pata w lutym ubiegłego roku pat dowiedział się o moim nowym projekcie związanym z zespołem BRASY i po nocnych wspólnych śpiewaniach postanowiliśmy doprowadzić wspólny projekt do końca. Obecnie pracujemy nad naszą stroną to jest dogrywamy głosy do śladów Pata. Całość płyty będą to utwory klasyczne śpiewane w oryginale i pod dyktando Pata ale z moimi pomysłami aranżacyjnymi, które mają być czymś pomiędzy surową klasyką a bogactwem brzmieniowy Polskich gwiazd sceny szantowej. Płyta powinna ukazać się jeszcze wiosną tego roku.
- W zarządzanej przez Ciebie placówce uczysz szant najmłodszych, opowiedz o tym
- Od początków mojego „zawodowego” zaangażowania się w szanty czyli gdzieś w roku 1993 kiedy to śpiewałem z "Ryczącymi Dwudziestkami", rozpocząłem pracę nad rozpowszechnianiem tej muzyki pracowałem jako nauczyciel i uczyłem śpiewać szant. Potem wymyśliłem „Wiosenne Szantowisko” i rozpocząłem propagowanie szant w mieście. Było to BARDZO trudne. Powstawały nowe pomysły coraz to więcej młodzieży było zainteresowanej. Kiedy zostałem dyrektorem MDK – u przyszła do mnie kiedyś osoba szukająca pracy i zatrudniłem ją „zarażając” tematyką morską. Była to Ania Górecka, która założyła zespół PASSAT. Potem powstał miejski konkurs piosenki żeglarskiej dla przedszkolaków i do tego dołączyliśmy konkurs dla szkół podstawowych, który organizuje Anka G. Zatrudniony był również Pan Kamil Piotrowski, który pojechał ze mną na pierwsze spotkanie z przedstawicielami ISSA w Holandii i zaczął wydawać czasopismo „Szantymaniak”. W między czasie dzieci uczęszczające na zajęcia wokalne do Ani Góreckiej przyjęły nazwę „Wesoła Załoga” i zaczęły powstawać specjalne programy dla dzieci związane z edukacją szantową. W 2006 roku został ustanowiony rekord Polski w ilości dzieci śpiewających szantę jednocześnie w wieku do lat 15, a obecnie do konkursu dopuszczona zostaje również młodzież gimnazjalna. Jest to wynik tego iż dzieci, które rozpoczynały z nami przygodę w przedszkolu obecnie kończą gimnazja. Kto wie może za rok dołączą szkoły średnie? Konkurs dziecięcy cieszy się wielką popularnością rok rocznie bierze w nim udział kilkuset uczestników.
- Czy wróci "Wiosenne Szantowisko"?
- Na pewno tak! Ale z pewnością będzie to nadal impreza dla dzieci! Chociaż w mieście coś drgnęło i może uda się rozszerzyć go do części dla „dorosłych”.
- Twoje największe szantowe marzenie to...?
- Trudno mi powiedzieć ale na pewno chciałbym zaśpiewać na festiwalu w Mystic Seaport oraz jako żeglarz chciałbym zaśpiewać na przylądku Horn!
Katowice, 18 stycznia 2008