Autor: Krzysztof Malinowski

No i po Świętach Wielkanocnych. Co prawda widok za oknem bardziej przypomina okres Bożego Narodzenia, ale kalendarz nie kłamie i do zwodowania łódki zostało zaledwie (albo jeszcze) sześć tygodni.
Dookoła leżą hałdy szarego śniegu i w takiej właśnie scenerii (brrrrr...) przyszło nam świętować Dzień Bożego Zmartwychwstania. W Kanadzie Święta Wielkanocne obchodzi się nieco inaczej niż w Polsce. W tym roku zaczęły się już 21go marca w piątek, który tu nazywany jest "Good Friday" (w wolnym tłumaczeniu - Dobry Piątek). Sobota i niedziela to te „zasadnicze święta”, a o „lanym poniedziałku" w Kanadzie nikt nie słyszał. Dla Kanadyjczyków jest to zupełnie nieznana tradycja.
Dla nas Święta Wielkanocne to czas rodzinnych spotkań i wspólny obiad, na którym zazwyczaj spotyka się blisko 30 osób. Na stole pojawiają się wówczas tradycyjne polskie potrawy i święconka, od której zaczynamy posiłek. Moi starsi bracia dochowali sie już wnuków, więc dzieciarnia ugania się po całym domu w poszukiwaniu czekoladowych jajek. Tradycyjnym symbolem Świąt Wielkiej Nocy w Polsce jest baranek, a w Kanadzie królik (czyli - bunny), dlatego małe dzieci przebrane za króliki biegają z koszykami rywalizując kto nazbiera najwięcej czekoladowych jajek, które specjalnie na tę okazję chowa się dla nich po wszystkich zakamarkach całego domu.
Dla mnie czas świąt to także parę wolnych dni od pracy, kiedy mogę spokojnie wyciągnąć gitarkę i popracować nad nowym repertuarem. Tak było i tym razem. Opracowałem kilka nowych piosenek, a jedną z nich nawet nagrałem i udostępniłem do posłuchania na YouTube. Jeśli masz chwilę czasu -
kliknij.
Czytelnikom portalu szanty24.pl przesyłam wiosenno-żeglarskie pozdrowienia z dalekiej Kanady.
Fot. M. Stefaniak