
Gdy bombardę w usta włożę
to wszystkich ciągnie na morze
I chociaż tak cudownie gram
to w okolicy mieszkam sam.
Szymon Szczepańczyk - multiinstrumentalista pszczyńskiego zespołu Szantana z wyraźną niechęcią odkłada swój ulubiony instrument dęty, a jego palce błądzą po leżącej nieopodal mandolinie.
Simon, czy słowa piosenki "Bombardier" twojego autorstwa odzwierciedlają w jakiś sposób rzeczywistość?
Są prawdziwe, czy nie zauważyłeś, że jesteśmy na pustkowiu? (śmiech) Bombarda to szalenie głośny instrument, wymagający potężnego zadęcia. Dlatego w tanecznej muzyce bretońskiej gra na zmianę dwóch bombardierów (albo bombarda gra na zmianę z dudami) - jednemu człowiekowi ciężko by było dąć tyle czasu. Ale jeśli nie odpowiada ci bombarda czy mandolina, to może spróbujemy z dudami?
Widzę też flet, flażolety oraz dwunastostrunową gitarę... Od czasu gdy poznałem muzykę Szantany, umiejscowioną w rocku marynistycznym, z inteligentnie dowcipnymi tekstami żeglarskimi, nie przestaje mnie nurtować pytanie, co robi w zespole rockowym człowiek tak zafascynowany bretońskim folkiem, ale także pieśniami włoskimi?
Jestem starym rock'n'rollowcem. Art-rock, rock progresywny, koniecznie Frank Zappa i Miles Davis. W mej obszernej biblioteczce płytowej oceniam udział rocka na jakieś 85%, reszta to folk, który obecnie pochłonął mnie bez reszty. Obecnie dostęp do muzyki - folku ale i folkloru sensu stricto - stał się zresztą dużo łatwiejszy dzięki Internetowi. Przeglądając na przykład YouTube można odkryć masę doskonałej inspiracji.
A co z polską muzyką ludową?
Interesuję się folklorem z zamiłowaniem do naszej muzyki ludowej z Ziemi Pszczyńskiej i "zielonego" Śląska. Współpracuję z zespołem folklorystycznym grupującym ludzi z upośledzeniem intelektualnym Folkowianie.
Czy koledzy z zespołu nie narzekają na to, że zmuszasz ich do korzystania z brzmień folkowych?
Pepan (Grzegorz Szczepańczyk), mój kuzyn, długoletni przyjaciel i nasz basista trochę marudzi, jak mu coś folkowego dostarczę (śmiech). Ale zdaję sobie sprawę, że aby coś było oryginalne to trzeba mieszać różne style. Nie chcę, żebyś pomyślał że spotykamy się w zespole i na dzień dobry mówimy, że mieszamy taki i taki styl...Wcale nie. Generalnie jest zasada, że jesteśmy otwarci na pomysły. Pepan jest z ducha nowofalowcem z zamiłowaniem do jazzu, Victor (Wiktor Solik) grający u nas na gitarze elektrycznej preferuje heavy-metal, Zwierzak (Wojtek Prządka) gra także na perkusji w blues rockowej formacji The Hard Rocket. Nasz gitarzysta akustyczny Jędras (Jędrzej Otręba) zawsze lubił polskiego punka, a także reggae. Nie zapomnijmy o naszych wokalistach: Darku Szymczaku (na co dzień wyższym urzędniku administracji) - miłośniku muzyki symfonicznej, także rocka symfonicznego, Irku Spyrze czy występującej z nami okazjonalnie Bernadecie Jonkisz.
To można usłyszeć w waszej muzyce. Rockowe, czasami ciężkie brzmienie, ale sposób śpiewania bretoński, zaśpiew-odśpiew, niemal "kan has diskan", a w dodatku śpiewacie o żeglowaniu w sposób mocno niekonwencjonalny, bo mało u was "żagli bieli", za to sporo realizmu, choćby tego, że na wodzie żołądek niekoniecznie dobrze funkcjonuje?
Wiesz, bo rockowcy jesteśmy... A rock to prowokacja. Patrz, taki David Byrne (Talking Heads) ubierał się w garnitury... Bo był z ducha punkiem... i prowokował punków. A stworzył muzę, którą naśladują najwięksi z King Crimson i Voo Voo na czele. Tu się niektórzy modlą do szant, a Szantana śpiewa o rzyganiu. Z kolei "Z winy Kapitana" to przewrotna historia pewnego rejsu, który odbył się w rzeczywistości - no, patenty mieli, ale... Posłuchaj tego na koncercie, dowiesz się jak to było (śmiech). A właśnie, w tej piosence wykorzystaliśmy inspiracje włoskie, wcale nie folkowe... Wiem, wiem, pytaj!
Wspominałeś we wcześniejszej rozmowie, że utwór Fabrizio De Andre "Il Pescatore" (Rybak) był dla ciebie motywacją do założenia zespołu. Jak to było?
Wszystko tak naprawdę zaczęło się jeszcze od harcerstwa, w 1985 roku. Potem, w późnych latach 1980-tych moim idolem fletu i flażoletu był Mukin (Wojtek Zawadzki) i podobała mi się gra na skrzypcach Atariego (Michała Czernka), obaj z zespołu Tonam & Synowie, pszczyniacy jak ja. W 2002 roku poczułem, że muszę zaśpiewać własną wersję "Il Pescatore" (bo jest to wymarzona melodia pod piosenkę żeglarską) i tak z Pepanem, koleżanką z zespołu regionalnego Sylwią Sojką, akordeonistą Krystianem Ducem oraz z perkusistą Rafałem Szymczakiem wystąpiliśmy w konkursie na festiwalu Tratwa. Gitarę na występ pożyczałem od Adriana Poznachowskiego (Sąsiedzi), zresztą też pszczynioka. Z ciekawostek - wystąpiliśmy jako Szanta Na Sukces (później nazwę tę przyjął znany festiwal szantowy). Stąd nazwa zespołu istniejącego dziś - Szantana.
Nie wiem jak to jest, ale praktycznie każda piosenka Szantany jest chwytliwa, chce się ją śpiewać. Nie ukrywam, że "Kac na jeziorze" chodzi za mną, śpiewam to przy goleniu...
To ciekawe, ale chyba ta piosenka przesądziła o powrocie Szantany w 2004 roku. Na spotkaniach towarzyskich proszono mnie o śpiewanie tej piosenki, uznałem że warto i zaczęliśmy budowanie grupy. Nasz skład ustalił się w 2006 roku.
Zwróciłem uwagę na dowcipne wtręty polityczne w niektórych waszych piosenkach, to chyba zasługa Pepana, o którym śpiewacie: "Z mów Pepana wciąż wynika wieczna polityka, a natchnieniem jego gadki zniesione podatki"?
Nie da się ukryć (śmiech). Pepan jest z poglądów anarchokapitalistą, wydaje prawicowe czasopismo "Traktorzysta pszczyński", choć słowa do piosenki "Nasza alternatywa" porównujące zdrowe - naszym zdaniem - zasady polityczne do zwyczajów żeglarskich to jego i moje wspólne dzieło.
Których wykonawców naszego środowiska najbardziej cenisz i za co?
Muszę wspomnieć o zespole Tonam & Synowie z którym jestem silnie związany emocjonalnie. W naszym nurcie rocka marynistycznego jestem pod wielkim wrażeniem Strefy Mocnych Wiatrów i to zarówno dzięki klasie muzyków jak i kompozycji. Z kolei w folku cenię Smugglersów za... Szelę. Mam ją na płycie i to jest oderwanie się od folkowego naśladownictwa. A i same aranże bliższe są moim zdaniem grupie Kansas niż Fairport Convention.
23 lutego 2008 zawitacie do warszawskiego Gniazda Piratów na zaproszenie Strefy Mocnych Wiatrów...
Ze Strefą Mocnych Wiatrów, Pearl Harbor, CDN-em oraz Morże Być spotkaliśmy się już wcześniej na festiwalu Serwy 2007. Cieszymy się bardzo, że Strefa odstąpiła nam teraz część swojego czasu koncertowego, dziękujemy pięknie Grzywie (Darkowi Wołosewiczowi) i postaramy się zaprezentować warszawskim szantyfanom z jak najlepszej strony. Zapraszamy i już cieszymy się na spotkanie!
To jak, zagrać ci na dobranoc na bombardzie?
W Galerii kolejno:
1. Zespół Szantana na pszczyńskim rynku
2. Jędrzej Otręba
3. Darek Szymczak
4. Szymon Szczepańczyk
5. Grzegorz Szczepańczyk
6. WojtekPrządka
7. Wiktor Solik i Grzegorz Szczepańczyk
8. Bernadeta Jonkisz
Zdjęcia ze stron zespołu www.szantana.pl za zgodą twórców serwisu.