szanty24.pl > ocean wiedzy > historia > Do Kotki po... perkusję

niedziela, 5 lutego 2012 Imieniny: Agaty i Adelajdy

ocean wiedzy: z wiatrem | historia | różności

historia

Do Kotki po... perkusję


Autor: Krzysztof Janiszewski


Lipiec 1990 - w ramach wymiany partnerskiej między Gdynią i Kotką zostaliśmy zaproszeni na doroczny Festiwal Morski, na którym dwa lata wcześniej byli Mechanicy Shanty i Packet. Minął zaledwie rok od przemiany ustrojowej w naszym kraju, a już formalności paszportowo-wizowe stały się prawdziwą ”formalnością”.
   
Wypłynęliśmy z Gdańska 21.07.1990 na pokładzie starej „Pomeranii”. Bilety klasy ‘economy’, tzn. śpiwory i karimaty, szeregiem na jednym z pokładów. Nie miało to zresztą większego znaczenia, bo w TV leciał właśnie koncert ”The Wall: Live in Berlin”. Poza tym, przepływając niedaleko Gotlandii podziwialiśmy piękną panoramę Visby - morze uroczych domków z czerwonymi dachami. Rano zawinęliśmy do portu w Helsinkach - wtedy zobaczyłem po raz pierwszy, że promy skandynawskie, w porównaniu z naszą „Pomeranią”, są naprawdę ogromne. Podróż z Helsinek do Kotki, autokarem o promieniu skrętu „malucha”, po drogach gładkich jak stół minęła błyskawicznie.
   
Co nas spotkało w samej Kotce? Gościnny gospodarz Ero wraz z rodziną, prawdziwa fińska sauna, gdzie piwo lane na rozgrzane kamienie pachniało chlebem, pizze wielkości dużej patelni, kawior…. i policjanci, o tyle sympatyczni co stanowczy - nieopatrzne opuszczenie granic ‘ogródka’ piwnego z pełnym kuflem w ręku spotykał nieodmiennie bezlitosny koniec - zawartość kufla lądowała w rynsztoku.
   
A sam festiwal? Odbywał się w jednej z hal portowych. Byli goście z różnych krajów nadbałtyckich, m.in. Estonii i Niemiec - chór „Passat” (związany na co dzień z cumującym w okolicy Travemunde żaglowcem o tej samej nazwie, jednym z serii „P” - tej samej, z której pochodzi rosyjski „Kruzensztern”, dawniej „Padua”). Dyrygent „Passat’u” zdawał się unosić w powietrzu w trakcie występów, a ich gitarzysta basowy zwracał się do mnie „meine kollege”. Obsługa sceny była bardzo profesjonalna - próby mikrofonowe miały sens, bo w czasie występu warunki na scenie były takie same jak na próbie - nawet wysokość mikrofonów się zgadzała. Jeden z nas potrzebował krzesła - po próbie krzesło znikło ze sceny by na koncercie pojawić się ponownie w tym samym miejscu…
   
I wszystko odbyłoby się spokojnie, bez nadmiernych emocji, gdyby organizatorzy nie umieścili na scenie perkusji. Dziś nie pamiętam, po co to zrobili - ani my nie mieliśmy w planach występów z tym ‘wyklętym’ instrumentem, ani też nie przypominam sobie, żeby któryś z wykonawców z niej korzystał. Tak czy inaczej stała na scenie, a Rysiek Muzaj w czasie próby napomknął, że kiedyś grywał na perkusji. Nic to, że nie miał pałeczek (no bo i skąd miałby je mieć…) - akustycy mieli… Tak więc, bez zbytnich słów zachęty zasiadł za bębnami i zagraliśmy ”Poor Old Horse’a”. Nie wiem, jak inni, ale ja poczułem wtedy, że to jest to, co chciałbym grać…

A poniżej cytat ze strony www.folkowa.art.pl  - fragment wywiadu Rafała Chojnackiego z Krzysztofem Jurkiewiczem: Perkusja "chodziła za nami" już od jakiegoś czasu – na pierwszej kasecie Smugglersów pojawiają się pierwsze ‘perkusyjności’, z klawisza, ale na dobre pojawiła się po festiwalu w Kotce (Finlandia), gdzie Rysiu Muzaj z głupia frant zagrał na perkusji (jest perkusistą!!! - przyp.K.J.) i tak nam się spodobało, że później już nie dało się inaczej.

Nie ma jeszcze żadnego komentarza do tego artykułu. Bądź pierwszy.


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.

twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2012 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio